07.06.09

Żywi martwi

midnight

Często śni mi się taki podobny watek.. Ze od ugryzienia kogoś tam można stać się żywym trupem xDD

I często śni mi sie ze wlaśnie uciekam przed tymi „gryzącymi” (kiedyś oglądałam taki film o czymstakim;p noc zywych trupow…cos w tym stulu xD i po tymmi sie tak poprzestawialo xD)

I dziś coś takiego mi sie przysnilo

Jak wiecie (albo i nie wiecie)  jezdze k onno… i wlasnie snilami sie jakas tam przejazdzka i w pewnej chwili zaczelo mnie gonic pare osob ..wiec zaczelam uciekać.. wpewnej chwil zobaczylam ze juz prawie maja moja przyjaciółkę wiec cofnelam konia zgarnelam ją i odjechalysmy. W drodze zaczela mi wyjasniac co sie wlasciwie  stało.

W ogole caly sen przypominał gre xD konczylam poziomy itd;p

w kazdym badz razie tak raz to uciekajac raz to „zabijajac” umarłych dzoszło do tego, ze to wszystko przez to ze pieklo chce zagarnac swiat i ze ogolnie to ma zakonczyć istnienie zycia na Ziemi . I oczywiscie komu przypadlo ratowanie swiata? chyba mi bo koncowka snu na to wskazuje ;p

no i wiem ze bylam w jakims miejscu gdzie wyroslo ogromne drzewo… tak wielkie ze spokojnie jedna gałaż odpowiadalaby grubościa ..wielkoscia mojego pokoju…. takze mozna bylo sie swobodniepo nim poruszac tym bardziej ze owe drzewo , caly czas sie rozrastało… no i w pewnym momencie tak skaczac miedzy konarami zobaczylam co dzieje sie w dole… tłumy zweglonych ciał biegały miedzy wijącym sie pseudowęzem. W sumie czy to był wąz tez bym reki sobie nie dala uciąć. Owa „istota” chciala wlesc na drzewo na ktorym ja do tej pory czulam sie bezpiecznie z dala od „zywych trup (sennik trup)ów” ktore moglyby mnie np. dziabnąc i tym sposobem wprowadzić mnie w swoje szeregi. no i z owego weza zaczely wyrastac na grzbieciekolejne glowy, ktore z dołu zaczely rzucac sie w moim kierunku w gore…dodatkowo ta cala istota o wielku glowach i „konsystencji” węza zaczela już wlazić na moje drzewo… ktore niekoniecznie bylo po stronie sil dobra ;p było wytworem…hmmm ubocznego dzialania piekla na Ziemi ;D Rosło dziwacznie ale,  ze akurat nie kąsilo to było na tyle dobre zeby sie schronic w konarach. No i w sumie w krytycznym momencie kiedy już wezopodobne bylo wszedzie i mialo mnie praktycznie na wyciagniecie reki  ujawnily sie moje zdolnosci latajace xDDD wiec udalo mi sie zwiac…

ale tak w gorze i tak widzialam co dzieje sie na ziemi… ulicami miasta biegaly jakies zombiee , do tego wiele dziwnych istot z dolu mnie obserwowało…tzn tylko te wszystkie istoty mnie jakos umialy mnie wyczuć…zawsze mniej wiecej wiedzialy gdzie jestem…patrzyly..czasem nawet potrafily nakierowac ten martwy tłum ciał na mnie… w kazdym razie nie kazdy z nich byl pseudowezem..byly i pseudozaby czy  pseudohieny…duzo tego bylo i roznorodnie sie to prezentowało… pamietam potem ze mialam kogos ratowac z jakiegoś domu. w kzdym razie mialam juz ta osobe na reku i niby bylo wszystko ok.. i nawet sptalam sie czy czasem go ktorys nie ugryzł. na to odpowiedzial ze chyba nie ze coś z noga ma ale to nie ugryzienie. I tak lecimy a tu widze ze z uszu wychodzi mu jakies robactwo, ze skora sie odczepia od ciała i ze patrzy na mnie z szalenstwem w oczach wiec musialam go upuscic i poleciec dalej.

Na koncu bylamw  jakimś kosciele… i rozmawialam z samym szefem tego piekielnego spustoszenia… Twierdzil ze Bog mu pozwolił zabrac ziemie i ze to juzkoniec i ze ja jestem juz ostanią z zyjacych. Na to ja stwierdzilam ze na bank nie i zarzadalam pisma swietego xD

w miedzyczasie zdazylam zobaczyc ze na zewnacz faktycznie pelno trupow…ktore chca wejsc do srodka kierowane iskierka zycia we mnie , a ktore poki co „szatan” nie dopuszxczal do wypełnienia zadania… nie wiem czemu …

No ale trzymalam tak to pismo i zaczelam walić cytatami, ktore przeczyly tezie diabla…

o dziwo wszystkie te cytaty to nie moj wymysl,  faktycznie takie sa … teraz juz nie pamietam ale duzo z nich bylo o życiu i o tym ze ten koniec swiata nic wspolnego z „apokalipsa sw. Jana” nie ma.

Ostatecznie „szatan” poddał sie i gdy wyszlam z tej „katedry” swiecilo slonce.. na ulicach pustki i cisza… wszedzie ruiny i pozostalosci dotychczasowego swiata… o dziwo jak przyszlam do domu wszystko bylo ok…  no i jeszcze byl jakis aspekt odbudowania tego wszystkiego i zaludniania na nowo dobrymi ludzmi co by juz sie nie powtorzylo cuś takiego xd ele to juz moje zadanie nie bylo xD ja tam swoje zrobilam czyli uratowalam Ziemie <lol>

pozwole sobie na koniec przytoczyć fragment piosenki „fasolek”  xD „bo faantaazja, bo faantaazja, o faantazja jest od tego…zeby bawić sie, zeby bawić , zeby bawić sie na całego” xDDDoj tak zwlaszcza to ” na calego” XD za duzo filmow, gier i wyobrazni xD


0 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 5 (0 głosów, średnio: 0,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS