20.12.08
Zapowiedź uzdrowienia?
Może wtedy nie byłam aż tak chora, ale stan ducha, jaki miałam wtedy…, niech już nigdy mnie nie ogarnia…….
śniłam, że leżałam w szpitalu i powoli zdrowiałam, pomyślałam sobie, że dobrze jakbym trochę wyszła na zewnątrz. Ubrałam się w szlafrok i wyszłam …jak się okazało na zieloną, jasną, słoneczną dolinę -krajobraz jak z bajki czysty kwitnący, zielony, ciepły… .
Przyjemnie było tak się przechadzać dróżką, szłam wzdłuż płota i zaczęły się winorośle i mnóstwo winogron fioletowych dorodnych – pięknych, trochę dalej rosły winogrona zielone, posmakowałam je, słodkie były i wiedziałam, że mogę sobie je podjadać ile tylko zechcę…ale nieopodal zauważyłam w dolinie sanktuarium Matki Boskiej /jakiej?/. Całość wyglądała jak amfiteatrr, siedzenia w półkole, po obu stronach ołtarza silne drzewa-lipy, pachniało kwiatostanem, dużo trawy zielonej i świeżej – jakby wiosennej. Po prawej stronie na górce stał kościółek, całość tak prawdziwa… . podobało mi się tu, ale musiałam wracać.
Gdy wróciłam, to w sali, w której leżałam stało łóżko ale jakby nie te same. Różowa pościel, różowe szafki i półki, a na półkach 3 różowe bluzeczki-koszulki. Wszystkie miały wepchniętą igiełkę. Jak się okazało miałam pocerować drobne dziurki we wszystkich tych 3 koszulkach i miało być dobrze!!
Tak zakończyła się ten sen.



(2 głosów, średnio: 4,50 na 5)

Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.