29.03.09

Zanim spłonie ziemia

Haiku

Pogoda była piękna i słoneczna jak na letnią porę przystało. Autobus przemierzał bliżej nieznane mi drogi ku równie nieznanemu celowi. Była to jakaś turystyczna wycieczka, choć nikt ze współpasażerów nie był mi znajomy. Siedziałem sam, nie odzywając się do nikogo. Wszystko właściwie było normalnie.. gdyby nie to że autobus został uprowadzony przez terrorystów.

Oprawcy byli arabskiego pochodzenia i nie mówili po polsku. Byli oczywiście jak to terroryści nieco agresywni, choć sytuacja jak na uprowadzenie była całkiem spokojna. Wszyscy oni byli uzbrojeni. Przywódcą grupy porywaczy był brodaty Ahmid, w innych okolicznościach powiedziałbym że dość towarzyski człowiek.
Wszyscy w autobusie zachowywali się spokojnie, nikt nie wykazywał jakiś bohaterskich ambicji, choć każdy chyba czuł nutkę strachu.

Jechaliśmy dość długo, aż w końcu przystanęliśmy na jakimś odludnym miejscu gdzie mieścił się zrujnowany parking i duży rozpadający się budynek (sennik budynek), który kiedyś był może swego rodzaju zajazdem dla podróżnych.
Pozwolono nam wyjść z pojazdu i swobodnie pospacerować, ale nadal pod okiem grupy terrorystów, choć pilnowało nas tylko kilku z nich, reszta razem z Ahmidem powędrowała na drugą stronę jezdni, na skraj zielonego lasu. Zainteresowany, poszedłem po chwili za nimi, nikt mnie nie zatrzymywał. Gdy doszedłem na miejsce, zastałem terrorystów rozciągających po ziemi jakieś kable, nie mam bladego pojęcia po co, może szykowali jakąś śmiercionośną niespodziankę? Nie wiem tylko dla kogo, miejsce było wyraźnie opuszczone, a uliczny ruch praktycznie zerowy.

Ahmid widząc mnie i moją rosnącą ciekawość podszedł do mnie i zaczął gadać coś w swoim języku, nic oczywiście nie zrozumiałem, ale przynajmniej w jego głosie nie wyczułem jakieś agresji. W końcu widząc że to na nic, zaczął mi tłumaczyć swój przekaz za pomocą gestów, teatralnych wręcz bym powiedział. Nadal nie wiedziałem po co im te kable, ale wyglądało na to, z tego co przynajmniej zdołałem rozszyfrować po jego gestach, że już niedługo ta okolica zostanie zbombardowana z powietrza. Czynu tego mieli dokonać Rosjanie. Po co? Co tak strategicznie ważnego się tu znajduję? No i jaką w tym rolę gra nasza wycieczka i owi terroryści? Nie wiem.
Po pewnym czasie, gdy terroryści zakończyli to co zrobić mieli, Ahmid wziął mnie ze sobą z powrotem do autobusu, wciąż próbując mi coś przekazać… lecz mało koncentracji już temu poświęcałem, moją uwagę przyciągnął złowrogi pomruk myśliwca gdzieś w oddali..

Doszło nagle do całkowitej zmiany sceny snu. Porywacze i cała wycieczka gdzieś zniknęła, a ja sam znalazłem się w moim rodzinnym mieście. Razem z siostrą przemierzałem miasto w stronę centrum. Oboje czuliśmy rosnące napięcie, było mało czasu.. a bunkier (sennik bunkier) wszystkich na pewno nie pomieści. Tak właśnie było, wszyscy niemal zmierzali do bunkrów by ochronić swe życie przed zbliżającym się bombardowaniem. Wszystko już było pewne, byliśmy świadkami nadciągającej Trzeciej Wojny Światowej, a nasz kraj niewątpliwie stał się jej częścią.

#Był jeszcze jeden sen tej nocy, ale później go spisze.


0 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 5 (0 głosów, średnio: 0,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS