02.12.08

Wściekłość

mol99

Czas i miejsce nie są mi znane lecz była to mała miejscowość/wieś zaś porą roku lato.

Mój dzień (sennik dzień) zaczynał się we wczesnych godzinach rannych od pójścia do wysokiego szklanego budynku. Mimo ,że robiłem to codziennie zawsze miałem trochę stresu,wyglądało na to iż przeprowadzałem badania na psach.Jednak tym stworzeniom były podawane mocne środki pobudzające następnie pozbawiane sierści. Całe zakrwawione pobudzone do granic wytrzymałości były wrzucane do pomieszczenia z szybami miast ścian.Ludzie w białych fartuchach nie wyrażając żadnych uczuć nic nie zapisywali, czasem zdawali się nawet nie patrzeć na to co odgrywało się za szybą.Moim zadaniem było pozbawianie ich życia, tym razem zaopatrzony byłem w nóż (sennik nóż). Piętnasto centymetrowe ostrze osadzone w drewnianej rękojeści nie było zbyt ostre,jednak lepsze to niż nic. Stałem tam mając jedynie nóż i spodnie – gdyż taki strój był obowiązkowy. Oddychałem szybko lecz miarowo gdy przez otwór w drzwiach wleciało wielkie zakrwawione i głośno dyszące cielsko.Wtedy dotarło do mnie dlaczego dali mi nóż, ten był większy dużo większy niż inne. Wtem podnosi łeb spoglądając na mnie,następnie podnosząc się, nie zdążyłem wyciągnąć broni gdy wielkim susem znalazł się na mnie warczący. Teraz odgradzała mnie od niego jedynie moja ręka i cuchnący wyziew z jego pyska, mimo sytuacji w jakiej się znalazłem niesamowicie żal mi było stworzenia które środkami i bólem zmuszone było do walki o życie. Szybkim ruchem głowy uderzyłem go w nos – wiedząc iż jest to bardzo wrażliwy punkt. Po drugim uderzeniu udało mi się zrzucić go na ziemię następnie przyciskając własnym ciałem wbić nóż w jego gardło. Gdy wstałem za szybami już nikogo nie było, drzwi (sennik drzwi) były otwarte mogłem pójść do domu. Przestawałem myśleć o tym co robiłem zaraz po przekroczeniu progu wyjścia. Szedłem boso czując letni wiatr kojący wszystkie rany. W drodze ujrzałem 3 chłopców mogli mieć po 13 -15 lat jeden zapytał mnie o papierosa, normalnie minął bym go nie odzywając się nawet lecz zrobił to w tak chamski i wulgarny sposób, że go uderzyłem. Następnie uniosłem go by nim potrząsnąć,na pytanie co robi ze swoim życiem roześmiał się spluwając mi w twarz (sennik twarz). Wtedy zrozumiałem, że komuś takiemu nic nie wytłumacz, a dalsze bicie mogło skończyć się źle. Rzuciłem go na ziemię czując spojrzenia i słysząc śmiech całej trójki w drodze do domu. Następnego dnia ludzie w białych strojach długo się nie pojawiali, gdy w końcu się zjawili zdawali się być czymś bardzo poruszeni.Nie dostałem żadnego oręża wiec kolejny „obiekt” nie mógł być duży, miałem rację lecz ten był jakiś inny pomimo braku sierści i skóry było widać ślady bicia. Wyglądał przerażająco, zdawało się iż środek jaki mu podali przestawał działać. Pomimo tego rzucił się na mnie ,bez większych problemów zacisnąłem ręce na jego szyi. W tym momencie zobaczyłem jego oczy nie było to wściekłe obłąkane spojrzenie do jakiego przywykłem. Było to spojrzenie krzywdzonego stworzenia które ostatkiem sił walczy o przetrwanie,jednak nie mogłem już przerwać,nawet nie chciałem.Wiedziałem ,że gdyby przeżył zaczęli by go kroić żywcem celem kolejnych badań. Nagle pomyślałem iż to nie psy są obiektem badań, to ja jestem szczurem laboratoryjnym. Gdy tak rozmyślałem on wciąż walczył dławił się charczał – nie chciał umrzeć.

Chciałbym tylko dodać, że jestem przeciwnikiem znęcania się nad zwierzętami i nie stosuję przemocy w swoim życiu.


1 vote, average: 5,00 out of 51 vote, average: 5,00 out of 51 vote, average: 5,00 out of 51 vote, average: 5,00 out of 51 vote, average: 5,00 out of 5 (1 głosów, średnio: 5,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS