29.04.09
Wrzosowisko
Pochłonęła mnie ciemność, bym tym razem znalazła się na środku wrzosowiska. Stałam w centrum nieograniczonej przestrzeni, która kończyła się, masywnymi liściastymi drzewami. Zrobiłam parę kroków naprzód przeradzających się w beztroski bieg. Nagle poczułam silny ból w okolicach kolan. Straciwszy czucie w nogach opadłam na ziemię. Walczyłam ze sobą. Nie mogłam poddać się i pozwolić, aby dreszcze zawładnęły resztą mojego ciała. Ból nie trwał długo ,więc po chwili byłam w stanie odwrócić się na plecy. Dopiero teraz dostrzegłam, że niebo jest niesamowicie jasne i jeśli było by to możliwe jaśnieje coraz bardziej. Ktoś zakaszlał, a potem rzucił wiązankom przekleństw po niemiecku. Dotarło do mnie, że zamyśliłam się na dobrą chwilę. Z daleka wyłoniła się postać mężczyzny, który gestem ręki nakazał mi pozostać w miejscu. Nie miałam zamiaru go posłuchać i pewnie się tego spodziewał, ponieważ przyspieszył chód. Uznałam iż ma złe intencje więc rzuciłam się do ucieczki. Słyszałam jak łomocze mi serce. Jak stawiam każdy kolejno wymuszony krok. Lecz z każdym ruchem hałas (sennik hałas) zdawał się maleć. Gdy spojrzałam gdzie biegnę, zawładnął mną tak silny lęk, że nie dało się go porównać z żadnym wcześniejszym. Zamarzyłam gwałtownie stanąć, jednak nogi odmówiły współpracy. Zatrzymałam ciało (sennik ciało) dopier dwa metry przed owym mężczyzną, którego widziałam wcześniej za sobą. Wydawał się osobą w podeszłym wieku, teraz wyglądał na chłopaka nieco starszego ode mnie. Miał kruczo czarne włosy (sennik włosy) i piwne oczy, które spoglądały z troskliwością. Nie wiedzieć kiedy po policzkach pociekły mi łzy i rozpłakałam się na dobre. Nieznajomy zbliżył się jeszcze bardziej wyraźnie nie wiedząc co powiedzieć. Zdawało mi się przez moment, że chciał mnie pogłaskać. Cofnął rękę widząc iż się poruszyłam.
- Co ty mi zrobiłeś?- odezwałam się jako pierwsza. Nie miałam pewności czy mnie zrozumiał, bo mówiłam przez zaciśnięte zęby (sennik zęby).
-Poprosiłem, żebyś się nie ruszała. Nie zrobiłbym ci krzywdy!- jego wypowiedz dała do myślenia. Czuł się naprawdę źle z powodu całego zajścia. – Jesteś tak… taką delikatną istotą.
- Delikatną istotą?
- Bo widzisz nie mam wprawy z obchodzeniem się z niewiastami.- Spostrzegł jak na mojej twarzy maluje się zdumienie, które ustępuje grymasowi. Miałam tyle szczęścia, że musiałam natknąć się na umysłowo chorego chłopaka. Jego niezwykła uroda, wprawiająca mnie w zakłopotanie, nie równała się z jego intelektem. Jaka szkoda, pomyślałam i stłumiłam śmiech.
- Wcale nie jestem umysłowo chory !-wykrztusił zmieszany, jakby potrafił czytać w myślach. Zbliżył się gniewnie. Nie zdążyłam mrugnąć, a już trzymał mnie za ramiona. Budził respekt. Odniosłam wrażenie, że chciał mnie zdominować, bo sprawiało mu to niezłą satysfakcje. Świdrował mnie wzrokiem. Jego twarz (sennik twarz) była napięta, a sam dygotał ze złości. Przestraszył mnie, nie na żarty. Próbowałam mu się wyrwać, lecz on jeszcze bardziej zacieśnił uścisk. Skorzystałam z faktu, że coś go rozproszyło i pchnęłam nim z całej siły. Zdążyłam tylko odskoczyć, a już mnie dogonił. Straciłam równowagę, a spadając pociągnęłam jego rękę. On też nie zdążył złapać równowagi i upadł obok mnie. Spadając usłyszałam, że zachichiotał. Gdy opadliśmy na zimną i mokrą od rosy trawę nie mogłam uwierzyć że posłał mi uśmiech, taki którego nigdy się nie zapomina. Potem i ja się roześmiałam.
-Kim jesteś i czego chcesz? – zapytałam. Uśmiechną się zawadiacko. Sprawił, że na moment przestałam oddychać. Musiałam się zmuszać, żeby nie patrzeć w jego czekoladowe oczy.
-Więc, tak. Nie wiem jak się tu znalazłaś, ale wiem jedno to moje tereny, a kto na nich przebywa musi uzyskać zgodę. Oczywiście ja zgadzam się, abyś tu została, ale pod jednym warunikem nigdy się nie obudzisz.- Ten warunek nie źle namieszał mi w głowie. Czy byłam tak zaślepiona tym chłopakiem, że nie miałam zamiaru wrócić powrotnie na jawę? Musiałam się chwile zastanowić nad odpowiedzią. Gdy przemówiłam wyraźnie rozpromieniał.
-Wiesz. Mogę zostać, ale dlaczego zabraniasz mi wrócić do mego prawdziwego życia?
-Jawa jest cierpieniem. Poza tym nie chce rozstawać się z tobą gdy już tak bardzo będę do ciebie przywiązany.
- A jeśli obiecam, że wrócę, że pożegnam się ze wszystkimi. Tylko jeden jedyny raz.
- Nie! Nikt nie może dowiedzieć się o mnie! To musi być wyłącznie nasza tajemnica. Rozumiesz?- prawie krzyczał. Pokiwałam głową. -Dobrze możesz się teraz obudzić. Dam ci jeden dzień (sennik dzień). Jeśli tej nocy nie zaśniesz i wybierzesz jawę już nigdy mnie nie zobaczysz. Wybierz mądrze.
- Obiecuję wrócę-Nie zdążyła już nic powiedzieć. Poczułam jak moje ciało przeszywa ogień i jak budzę się zalana potem. Czekałam mnie długi dzień i jeszcze dłuższa noc, może nawet wieczna noc. Musiałam podjąć przełomową decyzje w moim życiu.





szkoda, że nie ma dalszej części… pozdrawiam