04.12.08
Wojna
Jestem uwieziona. Zamknięta w czterech obcych ścianach… nagle pojawiają się elementy które znam… te książki… ta dobrze znana mi książka. Pojawia się stół lóżko, ale te ściany, to pomieszczenie nie podobne do żadnego innego. Wyglądam przez mały otwór, widzie mój dom. Dlaczego się ukrywam? Dociera do mnie, że przed czymś się ukrywam, że grozi mi niebezpieczeństwo. Nagle zjawia się mężczyzna, którego nie znam… Mówi, ze jest wojna, ze musze się ukrywać- pozostać sama, bez światła, bez nikogo bliskiego, bez żadnego kontaktu na wiele długich dni… a może aż do śmierci? Uświadamiam sobie beznadzieję sytuacji. Czekać na śmierć? Dopadają mnie myśli, bym sama to skończyła. Nagle wszystko traci sens, potęgowane przez niewyobrażalny strach. Cały czas myślę, o mojej Mamie… mężczyzna uświadamia mnie, że moja obecność jest dla nich zagrożeniem. Nie mogę się ujawnić. Nagle mężczyzna odchodzi. Zostawiając mnie z tym wielkim strachem. Pojawia się inny. Przeraża mnie jego spokój- wydaje mi się, że on jest w identycznej sytuacji jak moja, ale znacznie dłużej- zdążył się z tym oswoić. Traktuje rzeczywistość jako coś oczywistego i normalnego. Nie rozmawia ze mną. Czyta książkę. Cały czas patrzę do niego i krzyczę w myslach, by wytłumaczył mi co się dzieje. Milczy. Nie słyszy. Odchodzę w drugi koniec tego ponurego i obskurnego ,,ukrycia”- patrzę przez ten maleńki otwór i ocieram łzy… dlaczego odebrano mi spokój i poczucie bezpieczeństwa. Nawet nie mam gdzie uciec… Budzę się. Jestem w swoim pokoju, nie musze jeszcze wstawac, ale ciesze się w przerażeniu, że to był tylko sen. Tylko sen.



(1 głosów, średnio: 4,00 na 5)

Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.