26.04.09

Woda, woda, woda..

Emaleth_

Znów śniła mi się woda. Najpierw płynęłam na czymś przypominającym tratwę. Byłam z kimś, ale nie pamiętam z kim. Płynęliśmy po wielkim stawie. Wokoło była tylko woda, w której odbijało się ciemne nocne niebo i jasno świecący księżyc. W dali widać było gęsty, ciemnozielony las. Na środku stawu była wysepka, cała porośnięta trawą. Na samym jej środku stał wielki kamienny zamek. Oświetlony tylko blaskiem księżyca. Płynęliśmy do niego. Nie pamiętam dokładnie jak schodziliśmy na ląd i jak weszliśmy do środka ale wiem, że tam byliśmy. Później pamiętam, że wracaliśmy do domu. Znów płynęliśmy tratwami, tyle że z kimś jeszcze. Leżeliśmy na nich. Gdy wpływaliśmy na rzeczkę był już dzień (sennik dzień). Płynęliśmy czymś w rodzaju kanału. Ale nie był to zwykły kanał. Z naszej lewej była góra, a dokładniej skarpa. Po naszej prawej był mur. Gładki, betonowy. Nad nami było zadaszenie, ale między murem a daszkiem była przestrzeń. Płynęliśmy jakimiś zakolami dość wąskim kanałem. Mieściły się maksymalnie dwie tratwy obok siebie(były, że się tak wyrażę, jednoosobowe). Zatrzymałam się w pewnym momencie, a wraz ze mną inni. Wychyliłam się nad mur i zobaczyłam jakiś niewielki domek, kamping. Mieszkała tam moja rodzina. Nie wiem czemu był tam też Damian (mój były chłopak (sennik chłopak)). Dziwne. Porozmawiałam chwilę z nimi. Inni, którzy ze mną byli, popłynęli dalej. Umówiliśmy się, gdzie się spotkamy. Ze mną zostały jakieś dwie osoby. Po jakimś czasie płynęliśmy dalej. Tu było pięknie. Gdy tylko wypłynęliśmy z kanału znaleźliśmy się w dziwnym miejscu. Wszędzie była czysta, wręcz przeźroczysta woda. Wyglądało to jak autostrada. Wszędzie były jakby uliczki. Przepłynęliśmy jedną z nich zastanawiając się gdzie jest reszta. Przepłynęliśmy obok jakiegoś wodospadu. Wpłynęliśmy później na niego. Szukaliśmy gdzieś innych, ale nie mogliśmy ich nigdzie znaleźć. Nie mogłam się napatrzeć na to miejsce. Wszędzie błękitne niebo odbijające się w czyściutkiej wodzie. Gdzie niegdzie zielone liście brzóz. Było wspaniale. Co śmieszniejsze, w ogóle nie byliśmy mokrzy. Leżeliśmy na brzuchach, tratwy jakby same płynęły. Dopłynęliśmy do jakiegoś dziwnego miejsca. Nagle robiło się strasznie płytko. Aż było słychać jak tratwy ocierały się o dno. Co jeszcze dziwniejsze, okolica wyglądała jak mój plac. Płynęliśmy przez chwilę tamtędy. Dwa razy zahaczyliśmy o dno. I wtedy mnie obudzili. Ciekawe co byłoby dalej. Wydaje mi się, że ten sen coś oznaczał. Była w nim jakaś wskazówka. Chodzi mi głównie o wodę. Najpierw czarny od nocy staw, później przeźroczysta rzeka wśród brzó…


0 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 5 (0 głosów, średnio: 0,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS