27.03.09
Wlatcy Muż
Ortografia tytułu umyślna
Były dwa sny ostatniej nocy, ale w pamięci przetrwał tylko jeden, krótki na dodatek, a szkoda. Ten drugi był ciekawszy, jak obudziłem się po nim w środku nocy, obiecałem sobie że na pewno go nie zapomnę i poszedłem dalej spać… no i zapomniałem -_-, heh, jak zwykle zresztą
. Nie ma bata, muszę w takich momentach po prostu spisać go jak najprędzej.
Była piękna słoneczna pogoda, nad krystalicznie czystym morzem o złotych piaskach plaży. Z pewnością nie był to nasz Bałtyk, szybciej jakaś Bora Bora polinezyjska.
Byłem dzieckiem, max 7-8 lat, beztrosko zażywającym ciepłego słońca, przyjemnej wody. Nie byłem jednak sam, nie ja jeden chlapałem się w wodzie, tarzałem w piasku, budowałem zamki na pożarcie fal, czy kopałem legendarne tunele do Chin. Wokoło była grupa innych dzieci (sennik dzieci), i to różnych kultur i ras, razem stanowiliśmy coś chyba na podobieństwo kolonii, w każdym razie na pewno znaliśmy się wszyscy bardzo dobrze od dawna. Z kolegami zajęty byłem spacerem wzdłuż wciąż zmieniającej się granicy piasku i morza, coś tam obgadując. Co ciekawe, byłem chyba najwyższy z grupy i przy okazji najsilniejszy.
W pewnym momencie zaczepiła mnie koleżanka, ledwie sięgająca mi do mostka. Poprosiła mnie o pomoc, jakiś chłopak (sennik chłopak) z naszej grupy znów dokuczał reszcie. Rola moja w tym prosta, należało łobuza trochę przystopować.
Dziewczynka zaprowadziła mnie do niego. Miał wyraźnie ciemniejszą karnacje skóry, po za tym był ode mnie znacznie mniejszy i słabszy. Gdy podszedłem naśmiewał się właśnie z kolegów i koleżanek. Bez słowa uprzedzenia chwyciłem go za szyje i bez trudu uniosłem na kilka decymetrów nad poziomem morza. Się przestraszył nie na żarty.
Coś mu tam w jednym zdaniu wygarnąłem i puściłem, a on podkulił ogon i odszedł.
ale ze mnie bohater.




Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.