27.12.08
Wielkie zamieszanie
…spadam z drabiny. tuż przed upadkiem znika obraz (sennik obraz). nagle budzę się w szpitalu. jestem już zdrowa. nic poważnego mi mi się nie stało. były ze mną dwie koleżanki. widzę budynek (sennik budynek) od wewnątrz. rozglądałam się dookoła. nie wiedziałam, gdzie jestem. szłam korytarzem. przeszukałam swoje kieszenie. znalazłam dokumenty. stare były popisane, a nowe miały adres w …Rosji. wyszłam na zewnątrz. były ze mną koleżanki. szukałyśmy drogi powrotnej do domu. a przynajmniej do kraju. chodziłyśmy różnymi alejami. spotykałyśmy różnych ludzi, ale w końcu jakoś trafiłyśmy. szłyśmy dniem i nocą. ogólnie krajobraz był przyjemny. ładna pogoda, spokojne ulice… nagle znalazłam się na lotnisku. choć budynek wyglądał nieco dziwnie. siedziałam jakby w poczekalni przychodni lekarskiej. na krześle zostawiłam kurtkę zimową (choć było ciepło, jakby lato). byłam tam z kilkoma znajomymi. wtedy spotkałam swoją siostrę. przypomniała mi, że dzisiaj mamy wylot do Maroka. wybiegłam z budynku, żeby jak najszybciej pojechać do domu i się spakować. wysiadałam z jednego autobusu, żeby przesiąść się na następny. przebiegałam na drugą stronę ulicy, żeby zdążyć na jakiś bus, ale nic nie jechało. byłam z siostrą. pomyślałyśmy nagle, że może policja nas podwiezie. siostra spojrzała na rozkład. znalazła jakiś numer i zadzwoniła. ale ze względu na to, że policja zatrzymała się na przystanku (podwozili kogoś), na którym stałyśmy rozłączyła się. podeszłam do kierowcy błagając, żeby nas podwiózł, ale siostra zawołała mnie zanim zdążył odpowiedzieć wsiadłyśmy do środka i odjechałyśmy. dziwne było to, że Samochód (sennik samochód) z pięcioosobowego (z zewnątrz) nagle zrobił się dziewięcioosobowy (gdy wchodziłyśmy do środka)… tu znów urwanie wątku. ponownie byłam na lotnisku. widziałam beżowy budynek, siatkę oddzielającą plac przy budynku od lądowiska, którym był pusty, piaszczysty plac. wyglądał niczym pustynia. siostra ciągnęła mnie za sobą. mówiła, że samolot już podstawiają, choć nic nie było widać. plac pusty, a na niebie żadnego samolotu. ja byłam bez bagażu. panikowałam. poprosiłam ją, żeby chwilę poczekała. chciałam szybko się spakować i lecieć. po chwili miałam ze sobą walizkę. biegłam do siostry. ale w trakcie zdałam sobie sprawę, że nie wzięłam aparatu, ręcznika i wielu innych rzeczy. najbardziej ubolewałam nad aparatem, bo zależało mi, żeby zrobić mnóstwo zdjęć. w tym okresie w Maroko musi być pięknie, chciałam to uwiecznić. znów się po coś wracałam. po chwili znalazłam się w budynku szukając kurtki, ale już nie było jej tam, gdzie ją zostawiłam. zaczęły się poszukiwania. przeszłam cały budynek od piwnicy po strych, ale jej nie znalazłam. pytałam w portierni, w różnych miejscach, gdzie ktokolwiek mógłby ją znaleźć i odłożyć do czasu, aż ktoś się po nią zgłosi. bałam się już, że ktoś ją ukradł. mimo to szukałam dalej. widziałam wiele różnych pomieszczeń. wielu ludzi. chodziłam po jakiś po jakichś murkach, znalazłam się nawet w jakiejś jadalni czy kawiarni na lotnisku. po długich poszukiwaniach znalazłam zgubę… obudziłam się.




Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.