11.10.11
walka na arenie
Pojawił się znikąd dziwny człowiek nie człowiek okryty czerwoną peleryną z twarz (sennik twarz)ą której nie byłam w stanie zobaczyć, wiedziałam jedynie że jest nie z tego świata. Na głowie miał dwa wydatne rogi! Próbował mnie zajść z każdej możliwej strony żeby wziąć mnie na rogi, a kiedy się odwracałam…. znikał . Nagle znalazłam się na arenie na samym jej środku. Wokół na miejscach siedziała widownia , całe tłumy. Na wprost mnie pojawił się znowu stwór okryty peleryną. Nachylał łeb i próbował mnie ugodzić rogiem zupełnie niczym byk torreadora. Zręcznie uskakiwałam, ale nie miałam żadnej broni. W pewnym momencie spojrzałam zdziwiona na siebie – zamiast spodni i bluzki , które w przedziwny sposób zniknęły miałam na sobie długą wieczorową suknię bardzo piękną, a na piersi przypiętą dziwną różę, żywą , krwistoczerwoną, wyglądającą niczym płatki z prawdziwej krwi. W moim ręku pojawiła się pika! Za każdym razem kiedy stwór atakował mnie wystawiałam ostro zakończoną broń i szarżujący na mnie potwór znikał, tylko po to by za chwilę znów się pojawić. Tłum na widowni przy każdej mojej udanej obronie krzyczał Ole! Po długiej i wyczerpującej walce mój prześladowca zniknął. Jednak ja wiedziałam, że gdzieś jest jedynie w tej chwili odpuścił atak.
czy ktoś pomoże mi zinterpretować poprawnie to marzenie senne?





Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.