11.12.08
Uwięziona poza ciałem
Ostatnio mało sypiałam, w końcu miałam okazje pożądnego wyspania się. Jednak przez długi czas leżałam w łóżku, myślałam, a nie mogłam zasnąć. Przynajmniej cały czas wydawało mi się, że nie śpię. Zdenerwowana wstałam i poszłam do kuchni. Nalałam sobie do ulubionej szklanki soku i wracając do łóżka na swoim miejscu ujrzałam swoje własne ciało (sennik ciało). Natychmiast upuściłam szklanke, po czym z ogromnym wrzaskiem wybiegłam z pokoju. Weszłam do rodziców wszystko było w porządku, wszystko normalnie. Po namyśle niepewnym krokiem ponownie udałam się do swojej sypialni. Pomimo przerażenia weszłam tam i znów moim oczom ukazał się ten sam widok. Tym razem byłam pewna, to ja leżałam na łóżku i stałam patrząc się na siebie z góry równocześnie. Przez głowe przechodziło mi bardzo dużo myśli zanim pomyślałam, że nie żyje i, że dlatego widze swoje ciało, a nie jestem w nim. Zaczęłam płakać jak dziecko (sennik dziecko), ale nie mogłam nic zrobić. Zapłakana i zmęczona, zasnęłam koło łóżka. Słońce już było wysoko na niebie kiedy otworzyłam oczy. Lekko przymulona rozejrzałam się po pokoju. Nigdzie nie było mojego ciała. Odetchnęłam z ulgą i pomyślałam, że to był tylko głupi sen. Poszłam w kierunku łazienki, jednak w progu mojego pokoju weszłam na szkło… Okazało się, że to ta szklanka którą zbiłam, kontynuując swoją wędrówkę ku łazience wpadłam na… siebie. To było okropne uczucie. Skoro żyje, ale jest mnie dwie, o co tu chodzi… Zapatrzona na siebie, tamtą siebie wpadłam z kolei na mame, ta nawet nie zauważyła, jakby mnie nie było, jakby nic nie poczuła. Powiedziałam cicho Mamo… nie usłyszała… potem troche głośniej, jednak znowu jakby nic nie słyszała, w końcu zaczęłam krzyczeć i płakać, jednak wciąż nie dostrzegała mojej obecności. Przerażona, załamana usiadłam w swoim pokoju i wtuliłam się w swoją ulubioną poduszkę.. Usłyszałam jakieś szepty, bardzo niewyraźne, ale to nie były szepty żadnego z moich rodziców. Podeszłam niepewnie do kuchni i zaczęłam podglądać moich rodziców i drugą mnie na jedzeniu śniadania. Wciąż dochodziły do mnie dziwne głosy, takie zmutowane, grube, niewyraźne, przerażające… Druga ja siedziałam tyłem do siebie, ale nagle odwruciłam się, moje oczy były całkowicie czarne czarne a z ust wydobywał mi się nie ludzki głos… Uciekłam przerażona do pokoju. W drzwiach stanęła moja mama (sennik mama), z ust toczyła jej się piana, miała przypalone włosy (sennik włosy) i rozdarte ubrania… Tata miał podciete żyły i po chwili upadł na ziemie… Moja mama spojrzała się na mnie i powiedziała, że mnie kocha, najbardziej na świecie i będzie mnie kochała nawet jak odbiore jej życie żebym ja mogła żyć.? Niezrozumiałam tego, ale wpadłam w rozpacz gdy po tych słowach moja mama upadła martwa na ziemie przez drugą mnie która rozcięłam jej szyje nożem. To wszystko było tak beznadziejne, tak głupie, że pomyslałam, że to musi być sen. Wzięłam jeden kawałek szkła i rozcięłam sobie noge, jednak z bólu upadłam i zrobiło mi się słabo. Nie mógł to być sen, we śnie się nie czuje… Nagle zaczęłam podchodzić do siebie, i zaczęłam mówić, że siebie zabijam, siebie i wszystkich wokół. Że każdy upadek jest coraz bardziej bolesny, że tym razem to już koniec, sama, zraniona, przerażona umieram, to ostatnie słowo powtórzyłam 3 razy po czym wypchnęłam siebie z okna. Spadając z okna którego z wypadłam zobaczyłam siebie, płaczącą mame i odwróconego tyłem tate – jak na zdjęciu, bardzo dziwnym zdjęciu. Spadałam coraz niżej, spadałam i płakałam… Gdy zerknęłam kątem oka na ziemie zobaczyłam telewizor z piekielnym tłem, widziałam tam wszystkie swoje humorki, niezadowolenia z tego jak wiele robili dla mnie rodzice, wszystko to co zrobiłam źle, wszystkie osoby którym zyczyłam śmierci, osoby którym powiedziałam że ich nienawidze, kłamstwa i tajemnice, całe moje zło które zabijało mnie… W końcu wyszeptałam… mamusiu, tatusiu kocham was nigdy nieskrzywdziłabym was przepraszam! Rozpłakałam się jedna łza skapnęła na piekielny telewizor, znowu, wszystko to co mówiłam to tylko puste słowa nic nie znaczyły i napewno tak nie myślałam, przepraszam! kolejna łza stoczyła się z mojego polika na telewizor który powoli gasł, żałuje że niepotrafiłam docenić tego co miałam i ostatnia łza do końca zgasiła piekielny telewizor… Teraz ekran był pusty, ale ja wciąż spadałam i byłam coraz bliżej niego… Przerażona, ze skruchą za grzechy spadałam i byłam już tylko kilka metrów nad pustym telewizorem. Moje ostatnie słowa: Koniec ze mną w roli demona, czas stworzyć nowy film. I wpadłam z hukiem w ekran… Obudziłam się.





Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.