26.12.08

Uciekinier.

agter

Mój wujek, Jacek, nagle niespodziewanie zmarł. Wszyscy byli w ogromnej żałobie, miał dopiero 40 lat. Ryczałam dzień (sennik dzień) i noc – byłam jego ulubioną siostrzenicą.

Jakiś czas po pogrzebie podjechałam w okolice swojej działki i zauważyłam, że kilka domków dalej Jacek kręci się po jakimś podwórku. Podeszłam do niego nie wierząc że to on. Popłakałam się i krzyczałam: „Jezu, Ty żyjesz?! Jak to możliwe?!” i zaczęłam pytać czy to on, czy jego sobowtór, co tu robi, z czego się utrzymuje i ogólnie o wszystko. Powiedział, że był najważniejszym świadkiem w pewnej sprawie o morderstwo, a ponieważ nie chciał brać w niej udziału, babcia upozorowała jego pogrzeb, a on miał gdzieś uciec i się ukryć – nawet rodzina nie wiedziała gdzie – dla bezpieczeństwa. Mówił też, że pracuje w fundacji dla dzieci (sennik dzieci) i stąd dostaje kasę i tu mieszka. Namówiłam go, żeby przyjechał ze mną do nas, bo te osoby, które wiedzą, że żyje, na pewno za nim tęsknią. Zgodził się.

Pojechaliśmy do moich rodziców. Z daleka zobaczyliśmy tatę na parkingu. Już chcieliśmy podejść, ale zaczął wymachiwać rękami i pokazywać coś, jakby mówił: „Nie podchodźcie tutaj!”. No, ale my nie wiedzieliśmy o co chodzi i podeszliśmy bliżej. Wtedy krzyknął: „Uważajcie!”. Okazało się, że on też wiedział, że pogrzeb był upozorowany, a w samochodzie obok siedziała sąsiadka, która była przekonana, że zmarł. Kiedy Jacek ją zobaczył, zaczął uciekać. Wołałam go, ale nawet się nie odwrócił. W tle słyszałam tylko syreny policyjne, a sąsiadka wciąż siedziała w samochodzie patrząc w nas tępym wzrokiem.


1 vote, average: 4,00 out of 51 vote, average: 4,00 out of 51 vote, average: 4,00 out of 51 vote, average: 4,00 out of 51 vote, average: 4,00 out of 5 (1 głosów, średnio: 4,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS