30.11.08
Ucieczka od nienormalności.
Wracałam z siostrą samochodem z zakupów. Kilkaset metrów przed domem, zauważyłam jadącego na rowerze człowieka bez głowy. Jechał bardzo szybko, ale po chodniku szedł inny człowiek, więc rowerzysta zwolnił – prawdopodobnie, żeby go ominąć. Przypuszczam, że usłyszał (poczuł), że ktoś tupie, a ponieważ nie mógł go zobaczyć, zwolnił chwilę przed nim i zupełnie jak niewidomy, wyciągnął rękę, aby sprawdzić, co to za przeszkoda. Dotknął go za ramię i zorientował się, że to człowiek, więc poklepał go po plecach i zaczął wymijać. W tym czasie pieszy odwrócił się i zdenerwowany sytuacją złapał za rękę rowerzystę. Zaczęli się bić, aż lała się krew, a ja przerażona zatrzymałam się i krzyczałam do siostry: „Dzwoń po pogotowie, szybko, 112!”, ale ona się rozpłakała, więc wyrwałam jej komórkę i sama zadzwoniłam. Opowiedziałam całą sytuację, włącznie z tym, że został zaatakowany człowiek bez głowy. Telefonistka była zdezorientowana, ale powiedziała, że już wysyła karetkę i odłożyła słuchawkę. Ale nagle zorientowałam się, że nie podałam jej adresu i już miałam znowu dzwonić, ale w tym samym momencie zobaczyłam, że numer 112 oddzwania do mnie, więc odebrałam, podałam adres i pojechałam do domu ze względu na roztrzęsioną siostrę. Tego dnia nie wróciłam już na miejsce zdarzenia, chociaż biłam się z myślami wiedząc, że jestem świadkiem. Następnego dnia musiałam iść do szkoły (którą w rzeczywistości już dawno temu skończyłam), więc poszłam. Usiadłam w szkolnej ławce, sama, w całej sali było tylko z 5, może 7 osób, z czego wszyscy to byli moi wrogowie z liceum. Nagle wszedł mój ukochany wychowawca i powiedział, że ma pączki dla osłody. Częstował wszystkich, oprócz mnie. Było mi przykro, ale ponieważ jestem otyła, pomyślałam, że robi to dla mojego dobra. Na końcu podszedł do mnie i patrząc na mnie bardzo srogim wzrokiem, też dał mi jednego pączka. Zaczęła się lekcja i nagle zauważyłam, że jeden z moich wrogów ma do mnie list z wezwaniem do sądu. Podeszłam więc do niego, zabrałam go i wróciłam do ławki. Trzęsącymi rękami otworzyłam go i zaczęłam czytać (kiedy inni krzyczeli, że mam tego nie robić, bo jest lekcja). W liście było wezwanie do sądu i załączona kaseta z filmem. Napisane było, że mam się stawić, ponieważ jestem świadkiem morderstwa (wtedy skojarzyło mi się, że pewnie człowiek bez głowy nie żyje), zjadłam coś za darmo (jadłam darmowego pączka, ale czy to jest przestępstwo?) i za „teraz obejrzyj film”. W tym momencie wychowawca zabrał mi list i sam zaczął czytać, a ja wybiegłam z kasetą i wróciłam do domu. Włączyłam ją i zobaczyłam mieszkanie, w którym było kilka pokoi, każdy pokój znajomy, ale z innego domu (np. babci, cioci i koleżanki), kamera najeżdżała na kąty pokojów, pod sufitem, wskazując, że były tam kamery i w tle słychać było głos ze słuchawki: „Strzeżcie się tych niań, po tym co ona zrobiła mojej córce, już żadnej nie zaufam, wszystkie trzeba nagrywać, one nie mogą uprawiać seksu z naszymi dziećmi!” – zdezorientowana przesłuchałam kasetę jeszcze raz i jeszcze raz. Kiedyś pracowałam jako niania i wciąż nie wiedziałam co mają oznaczać te słowa. Uklęknęłam przed telewizorem oglądając po raz setny nagranie i stwierdziłam, że nie mogę tu zostać – czas na ucieczkę. Nerwowo zaczęłam się pakować i krzyczeć, że przecież nic nie zrobiłam i że ON chce mnie wrobić… Wtedy się obudziłam.



(3 głosów, średnio: 4,67 na 5)

…współczuję…..z takich snów budzę się zdezorientowana…,
wszystkiego dobrego….