13.05.09

szok w Walentyki

Emaleth_

Znalazłam się w jakimś pokoju. Była noc, a pokój był oświetlony świecami i słabymi, czerwonymi lampkami. Na środku stał duży, prostokątny stół zastawiony ładnie na jakąś okazję. Siedziałam prawie naprzeciw drzwi (sennik drzwi). Za sobą miałam okno. Ludzie zaczęli się schodzić. Po mojej lewej siedział Damian. Dalej jakieś pary, znajomi. „Gospodyni” ciągle kręciła się między pokojem a kuchnią. Rozmawialiśmy śmialiśmy się. Wtedy wszedł Paweł… Usiadł obok mnie. Z początku nie wiedziałam jak mam się zachować, bo byłam w szoku, że tu jest. I że jest sam. Damian zaczął robić się podejrzliwy. Nie przepadali za sobą. Wieczór mijał, koleżanka ciągle przynosiła coś nowego na stół. Rozmawiałam chwilę z Pawłem. Ale tak jak kiedyś, gdy byliśmy przyjaciółmi. Damianowi coraz bardziej podnosiło się ciśnienie. Już chciał startować do Pawła, ale go uspokoiłam. Paweł ciągle na mnie patrzył., uśmiechał się… W jego oczach było coś…znajomego, coś co kiedyś widziałam. Kiedyś, kiedy byliśmy w sobie zakochani… Złapał mnie za rękę. Moje serce zabiło mocniej. Damian na szczęście tego nie widział. Weszła koleżanka z różami w ręce. Powiedziała „to niespodzianki z okazji Walentynek”. Cała impreza, okazało się, była z tej okazji. O dziwo róże były zamrożone. Wtedy dłużej się trzymają, mówiła. Podawała nam po jednej. Róże były nietypowej barwy. „brudny” żółty przechodzący w ciemną zieleń. Liście dziwnie się układały bo były zwinięte w rurki i zachodziły na kwiat. Damian dostał pierwszy. Ja druga. Dostałam mniejszą różę. Powąchałam ją. Czułam chłód zmrożonej łodygi na dłoni. Odwróciliśmy się, żeby włożyć je do wazonu, który stał na oknie. O dziwo woda w nim była ciepła. Damian włożył swoją różę, potem ja swoją, ale gdy dotknęłam płatków nagle te zaczęły opadać. Powiedziałam, że to był zły pomysł wkładać zmrożone kwiatki do gorącej wody. Paweł też włożył swoją różę i jemu stało się to samo. Ja na szczęście w porę zostawiłam kwiat, żeby więcej nie opadały. Jakaś dziewczyna miała ten sam problem tyle, że z jej róży zrobił się tulipan. Siedliśmy znów do stołu. Pamiętam że przez chwilę zerknęłam jeszcze przesz okno. Zobaczyłam tylko czarne niebo i jakieś światła budynków. „Gospodyni” przyniosła coś. Jakieś ciastka. Były dwa rodzaje. Każdy miał wybrać jedno. To z czym miał decydowało o miejscu, w którym usiądzie. Mieliśmy siadać na przemian. To chyba miał być wstęp do jakiejś zabawy. Ja i Paweł dostaliśmy ciastka z kremem, dlatego musieliśmy usiąść tak, żeby osoba, która miała z czymś innym usiadła między nami. Damian miał ciastko z dżemem. Gdy wstawałam Paweł złapał mnie za rękę dając znak, że nie chce, żebym wstawała i objął tak, by nie Damian nie widział, że to zrobił. Damian ucieszył się kiedy musiałam się przesiąść. Jednak niebezpieczne było kiedy usiadł obok Pawła. Spojrzał na niego pogardliwie i ze złością. Trochę się przestraszyłam. Odwrócił się do mnie i objął dając tym sygnał, że jestem jego dziewczyną i żeby Paweł nie próbował tego zmieniać. Spojrzałam na Pawła, a on na mnie. Oboje jakby tęsknym wzrokiem, ale tak musiało być…obudziłam się.


1 vote, average: 4,00 out of 51 vote, average: 4,00 out of 51 vote, average: 4,00 out of 51 vote, average: 4,00 out of 51 vote, average: 4,00 out of 5 (1 głosów, średnio: 4,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS