16.11.08
straszne wrony….
opowiem sen, który przez cały dzień (sennik dzień) nie daje mi spokoju…. dzisiejszej nocy mi sie śnił….
Zaczęło sie od tego że pojechałam z moim chłopakiem na wieś do rodziny. Jedziemy samochodem, strasznie świeciło słońce prosto w oczy, więc byłam „wlepiona” w boczną szybę i podziwiałam piękno naszej natury. Gdy wjechaliśmy do miejscowości od której mieliśmy jeszcze 10 km do naszej „mety”, ukazały mi sie wieeeelkie pola jakiejś słonecznie żółtej rośliny, a na nich MASA, MILIARDY czarnych wron, które dreptały po polu i wydawało mi sie że sie wszystkie na mnie patrzą…pole się ciągnęło daleeeko, daleeeko, aż mi sie znudziło patrzenie na te czarne ptaszyska, przymknęłam na chwile oczy a gdy je otworzyłam ujżałam znowu ogromną iloś tych ptaszysk, ale teraz podążały za nami….byłam przestraszona, nie wiedziałam co sie dzieje….kazałam jecha szybciej i szybciej, ale nie mogliśmy sie od nich opędzic…zjechaliśmy w jakąś boczną drogę i jakoś je zgubiliśmy, stwierdziliśmy że wracamy do domu bo coś sie dzieje nie tak….powrót bez zastrzeżań, wszystko było w pożadku. W domu postanowiliśmy z chłopakiem że pójdziemy na spacer do miasta i przechodzimy koło kościoła, zauważyłam wronę….podleciała do mnie i zaczęła mnie dziobac po wszystkim co sie tylko dało, nie mogłam jej z siebie zrzucic, aż w końcu jakoś włożyłam jej palec do dzioba i tak wygiełam do góry że złamałam wronie górną częśc dzioba…strasznie sie męczył biedny ptak… i nie wiem skąd mi sie to wzieło, ale powiedziałam chłopakowi żeby pomógł jej, żeby już sie nie męczyła, a on miał twarz (sennik twarz) jakiegoś innego faceta, wziął tego biednego ptaszka i ukręcił mu łeb, tak że tłów był oddzielnie, a widok był straszny….pamietam go do teraz… i sie obudziłam…. ciekawi mnie co oznacza ten sen….hm….



(1 głosów, średnio: 4,00 na 5)

Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.