27.11.08
Sprint spowodowany kolejnym futrzakiem…
… czyli znów goniło mnie coś dużego, włochatego i zębatego… A był to niedźwiedź. Cały sen rozgrywał sie w jakimś całkiem niebrzydkim lesie, wydawało mi się, że byłam na obozie harcerskim chociaż takowych nienawidzę. Na polanie był nasz namiot, a ja wraz z jakąś osobą poszliśmy pozbierac jagody i inne leśne przysmaki. Gdy bylismy dość daleko od obozu, zza leżącego, spróchniałego i omszonego drzewa wyszedł niedźwiedź. Był całkiem milutki póki nie pokazał swoich wielkich zębów i nie stanął w pionie jak to na tych amerykańskich filmach, tudzież w Panu Tadziu. No i koniec końcem, po raz kolejny obudziłam się zdyszana jak dziki bawół na stepie -.-



(1 głosów, średnio: 4,00 na 5)

Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.