27.11.08
Śniło mi się, że..
śniło mi się, że….
Poszłam do szkoły, zadzwonił dzwonek na przerwę, Wszyscy wyszliśmy na dwór, ja i jeszcze parę moich koleżanek, usiadłyśmy na ławce, w pewnym momencie usłyszałam wrzask, spojrzałam na szkołę, cały dach się palił, po schodach w dół spadał kabel, ciągle był w nik prąd, stałam i niewiedziałam co robić…..wiedziałam, ze jeżeli spadnie na ziemie pozabija nas wszystkich, przede mną spadło ogromne dzrewo, przeszłam przez nie aby uciec, i zauważyłam dziwną kobietę zawiniętą w brązowy, brudny szal, wyglądała jak bezdomna, w rękach niosła przytulone do siebie dziecko (sennik dziecko), wzrokiem pokazała mi abym poszła za nią…więc poszłam, ona weszła po między dwa budynki i zniknneła…ja też weszłam, dałam tylko jeden krok, i całe te dwa budynki zawaliły się za mną,tak jakby nie chciały aby uciekł ktoś jeszcze, ani jeden kawałek domów mnie nie dotknął, wyszłam z tamtąd i znalazłam sie na ulicy koło mojego domu….weszłam do niego spokojnie….i obudziłam się.



(3 głosów, średnio: 4,67 na 5)

Dziwny, aczkolwiek ciekawy sen. Nie wiem jak ci go wytłumaczyć…