22.12.08
Śmiertelna Podróż
Ciemność…wszędzie ciemno, niemożliwe było dojrzenie czegokolwiek. Panująca atmosfera budziła w człowieku nieprzyjemny dreszcz grozy i dodawała odrobinę adrenaliny. Przed sobą słyszałam wodę kapiącą z góry do jakiegoś jeziorka, które znajdowało się nieopodal mnie. Przesiąknięta strachem, postanowiłam powoli iść przed siebie, w końcu nie mogłam stać ciągle w jednym miejscu. Pod stopami czułam skały. Szłam bardzo uważnie, lecz mimo to wpadłam do jeziorka. Było bardzo głębokie, nie mogłam się z niego wydostać, nie potrafiłam pływać. Czułam jak braknie mi tchu. Zaczęłam się dusić. Zamknęłam oczy i poszłam na dno. Ku mojemu zdziwieniu nadal żyłam. Nie oddychałam i nie czułam bicia mojego serca. Coś rozcięło mi rękę. Obficie krwawiłam. Nie zważając na to, zaczęłam szukać przedmiotu, który mnie tak zranił. Była to mała skrzynia, lecz ciężka. Pokryta rdzą. Wzięłam ją do sprawnej ręki. W tym momencie ujrzałam światło. Bez zastanowienia zaczęłam płynąć w jego kierunku. Nie minął kwadrans, a weszłam do jasnego tunelu i znalazłam się w pustym pomieszczeniu. Nagle pojawiło się tam łóżko szpitalne. Szkatułkę postawiłam na podłodze, a sama położyłam się. Widziałam jak wokół mnie po kolei pojawiała się różna aparatura szpitalna, szafki z lekami, kroplówki itd. Widziałam lekarzy i moich rodziców, którzy wchodzili do tej sali. Chciałam podnieść się i powiedzieć im, że nic mi nie jest, że położyłam się ze zmęczenia i opowiedzieć wszystko co się wydarzyło, ale nie mogłam poruszyć się, ani wydobyć z siebie jakiegokolwiek dźwięku. Moja mama płakała. Lekarz podłączył mnie do jakiegoś urządzenia. Wtedy zauważono szkatułkę. Otworzył ją mój tata. W środku znajdowało się…serce. Ku mojemu zdziwieniu rodzice nie okazali większego szoku. Chwilę potem usłyszałam jak lekarz mówi mojej mamie, że nie mam już większych szans na przeżycie. Za parę sekund zapytał się:
-Odłączyć?
-Tak odłączyć- odparli moi rodzice.
Przed oczami zrobiło mi się zupełnie ciemno.
Obudziłam się cała spocona. W moim pokoju panowały egipskie ciemności. Nie mogłam zasnąć aż do rana…



(2 głosów, średnio: 4,00 na 5)

Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.