20.12.08
Ślub
Kilka tygodni temu śnił mi się mój „planowany” ślub (sennik ślub). Miłam teoretycznie wyjść za Torresa – mojego szefa z Hiszpanii. Bardzo go lubiłam, ale nie zdecydowałabym się wyjść za niego za mąż… nigdy. Natomiast wszyscy nalegali i zmuszali mnie żebym za niego wyszła. Byliśmy w kościele, Torrres stał przy ołtarzu rozmawiając z księdzem, ślub miał się rozpocząć za chwilę, ale nic specjalnego przygotowanego nie było przygotowanego.
Bardzo dokładnie pamiętam drewniane ławki z kościoła… wszyscy się gdzieś krzątają, Richard (mój kolega z pracy tażke w Hiszpanii) chodził po dywanie prowadzącym do ołtarza, moja mama (sennik mama) siedziała w ławce, a ja obok niej mówiąc że nie chcę… i cały czas miałam to poczucie, że muszę. Skłąmałam mamie mówiąc, że potrzebuję skorzystać z toalety. W rzezczywistości chciałam tamtędy uciec, tylko nie mogłam o tym nikomu powiedzieć – nawet mamie. Poszłam do łazienki i zastanawiałam sie czy mogę uciec oknem, ale koniec końców tego nie zrobiłam…. wróciłam do ławki tak żeby nikt mnie nie widział… położyłam się obok mamy i wtuliłam w ławkę która nagle stała się miękką kanapą więc nawet jak ktoś stał tuż obok, nie był w stanie mnie zobaczyć jeśli nie przyjrzał się dokładnie. Zauważyła mnie moja mama i powiedziała „może on nie będzie taki zły po ślubie”. Richard kolejny raz przeszedł wzdłuż ławek i nagle zdał sobie sprawę, że mnie nie widać, zaczął się rozglądać, stanął dokładnie przy miejscu gdzie jest moja głowa i nagle mnie widzi, ale widzi tylko pół twarzy, przez to jak jestem schowana… i tak patrzyliśmy sobie w oczy, a ja zaczęłam mieć wrażenie że ten błękit jego oczu mnie zahipnotyzował… i że zbliżał się coraz bardziej. Nie powiedział nic, ja się zerwałam na nogi i wybiegłam z kościoła przez otwarte na oścież drzwi (sennik drzwi), wprost w białą poświatę.



(1 głosów, średnio: 4,00 na 5)

Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.