03.10.09
Sen z 2 października
…sen nad ranem, śniłam, że z mężem i synem jesteśmy, jak gdyby w naszym domu, ale to jakiś jednak obcy dom, trochę bałaganu, pomieszczenia nie te i tym podobne drobiazgi…
…stół to kolejny rekwizyt tego snu, a na nim przyniesione przez męża dwie paczki duże – ok 2 kg maki i cukru. I cieszyłam się z tego, że On to znalazł, bo to był zapas zakupiony przeze mnie dawno temu z zapobiegliwości. Paczka z mąką się przewróciła i wysypała się mąka, ale nagle zaczęły z tej paczki wychodzić jeżo-konie! takie małe, szare, i aż krzyknęłam zmartwiona i zdziwiona, ale po chwili dostrzegałam, że to skorpiony!!. Woda – ta też miała takie dziwdła!
Spojrzałam na piwnicę, prawie ruina – ale nie zeszłam tam, brrrrr!. Była tez teściowa, która się do mnie uśmiechnęła. Tak po prostu uśmiechnęła, ni szyderczo, ni złośliwie, ni dobrotliwie, były jakieś emocje w tym uśmiechu – ale ja ich nie potrafię zinterpretować!





Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.