16.11.08
sen o…
Opowiem wam mój sen…
Jest dzień (sennik dzień), jestem gdzieś na jakimś osiedlu ale nie wiem co to za miejsce, to duża betonowa dżungla z typowymi dla niej blokami i podwórkami. Uciekam przed kimś ale nie do końca wiem przed kim, albo przed policją albo bandziorami. Najpierw przemieszczam się samochodem ale gdy go rozbijam wysiadam i biegnę. Biegnę nie oglądając się za siebie, mijam ławki, uliczki, place zabaw. Gdy orientuję się że już nie dam rady uciec moim oprawcom, wpadam na pomysł żeby się przed nimi ukryć w pobliskich krzakach, dłużej się nie zastanawiając daje nura w zarośla i kładę się plackiem. Leże bez ruchu. Z zadowoleniem i radością patrzę jak jeden po drugim przebiegają obok goniący mnie ludzie, okazuje się że to nie bandyci lecz organy ścigania w mundurach z lat dziewięćdziesiątych XIX wieku, jeden z niech na moment zatrzymuje się nieopodal mnie i rozgląda się ale mnie nie dostrzega.
…teraz zaczyna się najciekawsza część mojego snu…
Naprzeciwko mojej kryjówki stoi kilku piętrowy blok z balkonami. Nagle ze zdziwieniem uświadamiam sobie że nie jestem już w krzakach lecz stoję na jednym z balkonów i przyglądam się sobie leżącemu w chaszczach. Policjanta którego przed momentem widziałem z ukrycia teraz widzę z góry jak po chwili postoju oddala się ode mnie leżącego na dole. Gdy wszyscy ścigający pobiegli szukać mnie dalej, ja wstaje otrzepuje spodnie z brudu i podchodzę bliżej do „tego bloku z balkonami”, (dodam że cały czas od chwili postoju gliniarza obserwuje sytuację z balkonu) zbliżam się rozglądam w lewo i w prawo upewniając się że jestem bezpieczny i podnoszę głowę do góry.
Stojąc na balkonie patrzę na siebie stojącego na dole i spoglądającego na mnie, widzę siebie bardzo wyraźnie, wiem że ten na dole to ja ale przecież ja stoję na balkonie więc ten na dole to kto? To też ja ale jakiś inny bo ma dłuższe włosy (sennik włosy) i jest ubrany inaczej. Z nie dowierzaniem dochodzę do wniosku że widzę sam siebie. Ten ja na dole uśmiecha się do mnie ironicznym uśmiechem, przeczesuje włosy ręką na bok i odchodzi w przeciwnym kierunku do policjantów.
…I wtedy się budzę.





Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.