26.11.08

Schody

Amaranth

Ostatnie dni są dla mnie usiane trudnymi decyzjami, które muszę podjąć. Zdarzają mi się więc sny trudne do wytłumaczenia, mam zamiar opisać jeden z nich.

Jest noc. Piękna i ciepła. Muszę zejść do piwnicy, nie jestem w stanie określić dokładnie po co, ale czuję wyraźnie, że przepełnia mnie szczęście, jestem z czegoś zadowolona. Nagle obraz (sennik obraz) zmienia się. Dalej ie schodami w dół, tyle, że są one kręte, w ścianach wiszą pochodnie, czuję się jak w średniowiecznych lochach. Ogarnia mnie strach. Ciągle schodzę w dół, idę, idę, idę… Końca drogi nie widać. Czuję nagły przypływ niepokoju. Zaczynam biec po schodach. Sufit wydaje się jakby był wyżej, przez niepokój przebija radość, że może to już koniec. Zwalniam. Idę alej. Wtedy następuje chwila zwątpienia, wieje zimny wiatr, gaśnie część pochodni. Sufit w miarę mojego schodzenia niżej obniża się, nie jest cały czas w takiej samej odległości od schodów, jest coraz niżej. Boję się, ale idę dalej, bo przecież bliżej mam na dół niż do góry. W pewnym momencie stojąc prosto dotykam sufitu głową, chcę się schylić aby pójść dalej, ale nie mogę. Próbuję iść. Nic z tego. Oglądam się za siebie by wrócić. Wtedy widzę co spowodowało, że sufit jest tak nsko, coś na nim wisi, ale obraz jest tak rozmazany, że nie mogę rozpoznać kształtu. Budzę się zlana zimnym potem. Boję się.

Sen powtarzał się co noc przez tydzień. Codziennie tak samo…


2 votes, average: 4 out of 52 votes, average: 4 out of 52 votes, average: 4 out of 52 votes, average: 4 out of 52 votes, average: 4 out of 5 (2 głosów, średnio: 4 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS