31.12.08
Sanktuarium
…byłam gdzieś w zakonie, przy sanktuarium. Pamiętam piękne szerokie i wysokie schody /nie były strome/. Mogłam się swobodnie poruszać i być wszędzie, tam gdzie chciałam. Nigdy nie zapomnę widoku na piękne, czyste morze i błękitne bezchmurne niebo, dane mi było też oglądać przepiękny widnokrąg. Taki krajobraz – rajski – to tylko wyprodukowała moja wyobraźnia – bo w rzeczywistości- takiego jeszcze nie oglądałam. Jakiś katolicki duchowny żegnał mnie i płakaliśmy w wyniku tego rozstania – bardzo mnie polubił. Dał mi jakiś obrazek /nie zapamiętałam co na nim było/. Zaprosił mnie za 3-4 dni – na nowe dni modlitwy – obiecałam, że będę. Nie byłam ……..- ale to już rzeczywistość.
Po przebudzeniu czułam sie rześka i lekka….



(2 głosów, średnio: 4,00 na 5)

Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.