30.03.09
Równiny
Heh, dziwny sen fantasy
.
Czwórka towarzyszy, dobrych przyjaciół, wędrowali przez szerokie równiny. Droga ich wyprawy zdawała się nie mieć końca. Zbiegli właśnie z małego pagórka by po raz kolejny ujrzeć wokół siebie ten sam horyzont co przedtem, łączący niebo z ziemią na całej swej długości, bez żadnej nadziei na choćby cień cywilizacji.
Młoda kobieta (sennik kobieta), rozejrzała się jako pierwsza, załamując się prawie natychmiast. Ze skrzywioną miną odwróciła się do towarzyszy z okropnym lamentem.
- Nie no… ja już mam dość! Ciągle te równiny i równiny…
Minęła przyjaciół i poczęła z powrotem wdrapywać się na pagórek za nimi. Reszta patrzyła na nią z brakiem chęci powstrzymania jej, prócz jednego czarnowłosego mężczyzny, który pobiegł za nią.
Gdy oboje weszli na kilkumetrowy szczyt widok ukazał się im dokładnie taki sam jak wcześniej, gołe równiny. Kobieta nic nie mówiła, patrzyła tylko w ciszy, nie bardzo wiedząc jakie emocję należałoby teraz z siebie wyrzucić. Mężczyzna położył swą dłoń (sennik dłoń) na jej ramieniu i uspokajająco szepnął.
- Za nami jest to samo co przed nami, nie ma sensu zawracać. Dookoła same równiny.
Jej cisza mimo to trwała jeszcze z dobrych kilka skamieniałych w bezruchu jej ciała sekund, po czym wybuchła jedynym słusznym dla swej osoby odczuciem w takiej sytuacji.
- K****!!!


(1 głosów, średnio: 4,00 na 5)

Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.