18.12.08

Psychoza

maarylaa

Nogi, wszędzie mnóstwo małych i trochę większych nóg, ciemnych, jasnych, najróżniejszych. Nogi- stopa, łydka, pół uda, nieznośnie piękne wręcz książkowe, z tą swoją charakterystyczną linią idealnie wysklepionej pięty, leżą pod ścianą, w fotelach, na stołach lub chodzą, cichutko postukując. Rozglądam się po wnętrzu tego starego pałacyku, wszystko w nim jest stalowo- niebieskie, błyszczące i strasznie denerwuje mnie tupot tych setek nóg. Kręcą się pod moimi stopami, bezpańskie, gładkie i kształtne, raz po raz trącając mnie lub lekko przydeptując. Nie mogę tego wytrzymać, każę im znikać w cholerę, zapaść się pod ziemię a one na szczęście posłusznie wykonują mój telepatyczny rozkaz.
Patrzę w sufit, stoję i rozkładam szeroko ręce, cóż za cudowna, niepokojąca cisza. Brzmi jak jednostajny ultrapisk na najwyższej częstotliwości, ogłusza mnie wręcz i trochę mnie to dziwi. Na wprost mnie znajdują się schody, przedziwna hybryda metalu i drewna, prowadzące gdzieś w nieznane, do jakichś opuszczonych, śmierdzących stęchlizną i samotnością pokoi i choć dobrze znam ten pałacyk to odczuwam nieodpartą ochotę zwiedzenia ich po raz setny.
Poruszam głową, coś trzeszczy w moim karku. Z mojego miejsca nie widzę szczytu, więc kieruję swe kroki ku schodom, które przez chwilę wyglądają, jakby lekko oddychały, jakby żyły swoim, niezrozumiałym dla nikogo metalowo- drewnianym życiem. Robię z nieoczekiwanym trudem krok do przodu i nagle do moich uszu dociera jakiś dziwny głuchy stukot. To spada ze schodów, wprost na mnie monstrualna noga, piękna, kształtna.


1 vote, average: 5,00 out of 51 vote, average: 5,00 out of 51 vote, average: 5,00 out of 51 vote, average: 5,00 out of 51 vote, average: 5,00 out of 5 (1 głosów, średnio: 5,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Komentarze:

  1. MissR (27 grudnia, 2008 o 14:57 pm )

    Obraz wprost Gombrowiczowski! Świetne xD

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS