29.11.08
Przedziwny sen drugi
Jestem piękna, najpiękniejsza, uwielbiam siebie i wszyscy mnie uwielbiają. Wchodzę do pomarańczowego pomieszczenia, w środku całego wyłożonego surowymi, nieheblowanymi deskami, czuję pod bosymi stopami zimne klepisko. Na środku małego pokoiku stoi torcik, błyszczący, turkusowy. Patrzę na niego, po czym przejeżdżam otwartą dłonią po szorstkich deskach na ścianie a w palcach zostają mi drzazgi.






Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.