13.03.09
Powrót utraconej chwili
W głowie bez przerwy przewijały się myśli ,że nie mogą być razem. Powiedział jej to swoim głosem. Takim samym tonem ,jakby mówił że kocha ją najbardziej na świecie.Wspomnienie tego dnia ciągle tkwiło w jej sercu, mimo iż minęło kilka miesięcy.Razem z nią śpiewał w zespole .Zorganizowali próbę.Miała po raz kolejny zaśpiewać „ich” balladę o miłości.Słowa utknęły gdzieś w gardle.Nie mogła wydusić słowa, bo śpiewała o ich miłości.Utraconej, wielkiej miłości. Wyszła z sali prób ,nie mogła patrzeć na niego.Sprawiało jej ból ,że jest na wyciągnięcie ręki ,a nie może go pocałować.Nie może z nim być.Odetchnęła nieco dusznym, pachnącym jeszcze letnim słońcem, powietrzem.Zaczerpnęła go dużo ,by stłumić duszone w sobie łzy.Chciała zapomnieć o nim, albo z nim być.Nie mogła dłużej wytrzymać w takim letargu.Wyszedł za nią.Odwróciła się i napotkała jego kochane spojrzenie.Te oczy,zielonkawej nigdzie nie spotykanej barwy.Mogła by patrzeć w nie bez końca.Usiadł na ławce.Jego spojrzenie było zaproszeniem by zrobiła to samo.Przysiadła daleko ,na drugim jej końcu.Ostatniej rzeczy jakiej pragnęła to stracić jego bliskość. Była na niego zła ,że zaprzepaścił szansę dla ich miłości .Nie pozwolił jej się rozwinąć ,choć wszystkie nieporozumienia zostały wyjaśnione i nic nie stało na przeszkodzie.Rozmową nieco załagodził jej nastrój.Gdy wyczuł ,że napięcie opada podsunął się bliżej. Bardzo blisko.Zaproponował jej próbę piosenki,którą mieli śpiewać.Zaczął nucić cicho melodię.Te słowa, które wcześniej powtarzała co chwila, wyleciały z jej pamięci.Nie potrafiła wykrztusić słowa.Zmienił nieco rytm.Ona wciąż czuła ,że nie jest już tym kimś, za kogo on ją uważa.Tak bardzo pragnęła jego bliskości.Położyła głowę na jego ramieniu.Czuła jego zapach, ciepło.To było wszystko, czego tak naprawdę pragnęła.Trwało to krótką chwilę.Wstała i przesiadła się na schody obok.Prosto na jej twarz (sennik twarz) świeciło zachodzące słońce.Tak jak ich zachodząca miłość.Nie wiedziała czy kiedyś, znów nastąpi świt.On przysunął się bardziej siedząc wciąż na ławce.Ale to mu nie wystarczało.Zwinnym ruchem usiadł koło niej na schodach.Ona nie mogła zatrzymać swoich uczuć.Już nie potrafiła.On tłumaczył jej coś, patrząc na zachodzące słońce,nie słuchała go.Czuła ,ze to ostatnia ,tak bliska chwila .To koniec.Ukryła swój wzrok w łunie zachodzącego słońca i nie mówiła nic.Łzy płynęły jej ciurkiem.Tak bardzo chciała, a nie mogła z nim być.Pragnęła by na nią spojrzał,by zapytał co się dzieje.On nie widział jej łez.Był zaślepiony zupełnie czymś innym.Wyszeptała: Przytul mnie…
Objął ją swoim silnym.kochanym,męskim ramieniem.Wtuliła się w jego ciało (sennik ciało) i chłonęła jego samego jakby jej to miało starczyć do końca życia.Wciągała głęboko jego zapach,całą sobą jego bliskość.Serce nie mogło jedynie chłonąć miłości.Powiedział:Na przytulenie jest zawsze szansa,ale na miłość już nie.





Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.