31.05.09
Powódź w sklepie
Śniło mi si, że byłam w pracy. sklep wyglądem przypominał moje poprzednie miejsce pracy, ale towar zbliżony był do obecnego. pomieszczenie miało kształt litery T. po środku stała lada, a wokół niej ustawione były jakby tory, choć były to wystawki, na których stały manekiny. zmienialiśmy właśnie wystrój salonu. tematem było lato. miałam wizję, jak fajnie udekorować sklep. poszłam do kierowniczki po zgodę. z małymi wahaniami zgodziła się na mój pomysł. chciałam zrobić coś a’la plażę. chciałam wszystko umiejscowić w centrum sklepu, wzdłóż „torów”, żeby wszystko było widać, ale kierowniczka zezwoliła zagospodarować tylko 2 ściany obok kas. zabrałam się do roboty. usunęłam stary towar, a w jego miejscu zaczęłam „budować” plażę. wysypałam piasek. zaczęłam szukać manekinów, które mogłbym tam ustawić. znalazłam manekiny chłopca, dziewczynki i mężczyzny, przebrałam je w kostiumy kąpielowe, dodałam parę gadżetów…szukałam manekina kobiety. zależało mi, żeby to była murzynka. w końcu znalazłam i zaczęłam przebierać. na sklepie nie było nikogo prócz pracowników. jakby wszystko odbywało się jeszcze przed otwarciem. nagle usłyszałam dziwny dzwięk. ciężko go opisać. ale nie przejęłam się tym zbytnio. byłam skupiona na pracy. chciałam, żeby wystawka wyglądała idealnie. nagle HUK ! krzyki koleżanek z pracy. podniosłam się i wtedy ogromna fala zalała cały sklep. wszystko znalazło się pod wodą. pękła jakaś rura doprowadzając do powodzi. poziom wody był wysoki, ale po chwili zaczął opadać. wszystko było zniszczone. byłam zła, że moja praca poszła na marne, ale jednocześnie cieszyłam się, że nic tragicznego się nie stało.




może to po prostu znak, że źle wybrałaś zawód ? albo przestroga przed czymś…a może po prostu woda to znak „oczyszczenia”…