26.07.09
Poplątany sen
Byłam z rodziną nad morzem. Morza w ogóle nie pamiętam, ale konkretne miasto, do którego zawsze jeździmy. Z nami był też mój internetowy znajomy. Właściwie cały ten pobyt pamiętam jak przez mgłę. Miasto, domy, jakiś namiot, problemy z telefonem. Chyba głównym zainteresowaniem cieszył się mój znajomy, bo to jego pamiętam najbardziej. Potem znów nic aż do momentu kiedy wróciliśmy do swojego pokoju. Był to ciasny pokoik gdzie jedne łóżko stało poziomo, a dwa kolejne tuż obok niego pionowo, tak że żeby do nich dość trzeba było się przeciskać między nimi. Pamiętam, że szłam do tego dalej stojącego pionowo łóżka mówiąc coś. I wtedy film mi się urwał… Obudziłam się w białej szpitalnej sali z kroplówką i tą taką maską tlenową (nie wiem jak to się nazywa xD). Czułam się strasznie dziwnie i nie wiedziałam co się stało. Przyszedł lekarz i powiedział, że tak jak moja mama (sennik mama) mam chorą tarczycę ( oO ) i to jakoś tak bardziej czy coś. Ten moment w szpitalu pamiętam najbardziej i mam wrażenie, że był on najważniejszy.
Potem jakby całe to zdarzenie w tym szpitalu nie miało miejsca i akcja wróciła z powrotem nad morze, ale tego już nie pamiętam. Potem wyjechaliśmy, a że mój znajomy mieszkał w górach a my w centrum to jeszcze go odwieźliśmy. Następnie akcja znów się przeistoczyła i wraz z moją przyjaciółką szykowałyśmy się na kolejny wyjazd nad morze. Miałyśmy dojechać autobusem do miasta 20 km. dalej i tam miał odebrać nas mój tata. Było coś na tym przystanku, ale tego też nie pamiętam. Potem wsiadłyśmy i szukałyśmy miejsca gdzie miałyśmy się spotkać z moim tatą. On wreszcie się pojawił i mówił coś o całej tej wycieczce. I sen się skończył…



(1 głosów, średnio: 4,00 na 5)

Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.