19.01.09
Podróż
Pamiętam że szedłem przez Kraków, chciałem zdążyć na tramwaj (jednak nie pamiętam gdzie chciałem jechać). Idąc ulicami zauważyłem coś dziwnego, nieopodal zobaczyłem dziwny mur, coś jakby jednolita płyta szarego koloru – ściana jakiejś budowy. ściany te tworzyły zamknięty obszar, widziałem tylko jedno wejście (nie obchodziłem dookoła ale czułem że jest tylko jedno), a była to nieco wysunięta płyta z całej ściany. Z zewnątrz było widać różne budowle, które były wyższe od muru, zwróciłem uwagę na jedną, która wyglądała jak rosyjska cerkiew , co mnie bardzo zdziwiło. Przed wejściem zauważyłem dwoje ludzi, którzy rozmawiali o serialu ‘Londyjczycy’. Jeden z nich zapytał mnie czy oglądałem, prawdopodobnie chciał poznać moją opinię, jednak odpowiedziałem że nie oglądałem ale słyszałem ze jest niezbyt ciekawy.
Musiałem zostawić ich i iść dalej, przecież gdzieś się śpieszyłem (tylko nie pamiętam gdzie). Po niedługiej chwili miałem wrażenie że się zgubiłem wiec chciałem zapytać o drogę człowieka w długich czarnych włosach który niósł dużą torbę niezdarnie uginając się pod jej ciężarem.
Zdążyłem tylko powiedzieć ‘Przepraszam’ na co on wtrącił ‘nie wie pan gdzie jest najbliższy przystanek tramwajowy?’, na co odparłem ‘przecież to jest moje pytanie’. na co on odpowiedział ‘jak pana jak to ja je zadałem?’, co wywołało chwilową konsternację, jednak pomyślałem że szkoda tracić czas. Zacząłem się rozglądać i zauważyłem nieopodal przejeżdżający tramwaj co mnie bardzo ucieszyło. Udałem się szybkim krokiem w stronę przystanku, na którym było kilku ludzi. Gdy chciałem zobaczyć na rozkład, który zwykle znajduje się za plastikową szybką w gablotce, okazało się, że go tam nie ma. Starsza pani która siedziała obok popatrzyła na mnie, i w iście kowbojskim stylu sięgnęła do przeciwległych kieszeń swojego płaszcza wyciągając kamienne tablice z wykutym rozkładem jazdy tramwajów. Trzymała je przez chwilę, jednak nic się z nich nie mogłem dowiedzieć (nie mogłem znaleść odpowiedniego połączenia). Już prawie zrezygnowałem, kiedy młoda kobieta (sennik kobieta) która stała na drugim końcu przystanku podchodząc powiedziała że tramwaj przyjechał i tym dostane się tam gdzie się dostać. (Nie wiem skąd wiedziała gdzie chce się dostać) Obróciłem się i zobaczyłem tramwaj który właśnie nadjechał. Nie był on zwykły – wielkości połowy długości wagonu pociągu. Tory po których się poruszał nie były na poziomie przystanku, lecz niżej jak na dworcach pkp. Wszedłem do środka, uświadamiając sobie że nie mam biletu, wyciągnąłem portfel, zacząłem w nim grzebać, ale tramwaj tak się trząsł że nie mogłem nic z niego wyciągnąć – albo grosze albo pięciozłotówki, a automat który znajdował się w środku (który de facto wyglądał jak kasownik do biletów). Odkładając te piątki do drugiej ręki, żeby mi nie przeszkadzały w poszukiwaniach, zauważyłem że wyciągnąłem już wszystkie większe monety (sennik monety), zostały tylko grosze. Schowałem portfel żeby przeliczyć ile właściwie mam tych piątek, lecz jakoś nieudolnie parę z nich wpadło mi do jakiegoś dziwnego otworu-wywietrznika który znajdował się obok tego automatu do biletów. Męczyłem się aby nie wpadły one głębiej bo bym je już wtedy stracił- pamiętam że pomyślałem iż aby je później wyciągnąć, musiałbym odwrócić wagon do góry nogami żeby wypadły jak z odwróconej zabawki. Jakoś udało mi się je wszystkie wyciągnąć, lecz uświadomiłem sobie że w ogóle nie zwracałem uwagi na to co się dzieje dookoła, zacząłem się rozglądać i z przerażeniem zauważyłem że znajduję się na jakiejś wiosce. Także tramwaj nie wyglądał jak tramwaj, tylko jak bus do przewożenia ludzi, lecz bez przejścia z tył do przodu – były tylko trzy rzędy siedzeń, a ja stałem w niewielkim pomieszczeniu za ostatnim rzędem. Zauważyłem obok siebie innego pasażera, zapytałem go gdzie my się w ogóle znajdujemy, na co on odpowiedział: ‘Witaj w Kwadracie’. pomyślałem sobie jakim kwadracie o czym on mówi, jednak jego wyraz twarzy mówił o tym że nie bardzo chce mu się to wyjaśniać, pomyślałem więc że zapytam kierowcę. Zacząłem przeskakiwać przez te siedzenia, gdy nagle na drugim siedzeniu od przodu zauważyłem psa, który uważnie mnie obserwował. Nie zdążyłem się mu przyglądnąć, gdyż kierowca powiedział podniesionym głosem ‘Wysiadać!’. Spojrzałem na niego, miał długie postrzępione włosy (sennik włosy) przykryte potarganym kapeluszem, ubrany był w długi powycierany płaszcz. Zauważyłem że w jednej ręce trzyma strzelbę. Wysiadłem, nie trzeba było mi dwa razy powtarzać. Razem ze mną wysiadł drugi pasażer. Zacząłem się rozglądać-znajdowaliśmy się na brzegu jakiegoś jeziora, dookoła była zielona trawa, świeciło słońce (A w Krakowie była zima). Usłyszałem znajomy głos, lecz nie rozumiałem sensu wypowiadanych słów. Zauważyłem jakieś dziwne przebłyski na niebie, obraz (sennik obraz) zaczął się zamazywać, kolory robiły się coraz jaśniejsze. W końcu usłyszałem ‘Wstań, pojedziemy do sklepu’. Obraz znikł, otworzyłem oczy.





Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.