31.12.08
Obóz eksperymentalny
…śniłam, że byłam w jakimś obozie a tam eksperymentowano na ludziach. Ja już byłam po jakiś zabiegach i czułam się b. chora i straszliwie osłabiona. Był tam też mój mąż. podzielił moją chęć ucieczki stamtąd. Spróbowałam, pod pretekstem, że muszę podzelować buty swoje i męża /moje czarne, letnie szpilki, męża zimowe/ wyszłam z tego obozu, byłam nawet zaskoczona, że można tak łatwo wyjść stamtąd. Mężowi powiedziałam, że cokolwiek się stanie – to niech wie, że go kocham. Wiedziałam, że jak dotrę na tę pewną ulicę śródmieścia – to będę uratowana i wygrana. Ale na ulicy zajechał mi drogę czarny długi mercedes – wyglądał jak karawana i wysiadło z niego dwóch dziwaków pilnujących obóz. Chciałam uciekać, ale oni puścili jakiś gaz i pouczyłam się tak słaba, że niemożliwa stała się jakakolwiek obrona. Obok przechodził jakiś staruszek ale nie uciekinier – taki normalny człowiek – uczepiłam się z całej swojej siły jego płaszcza i prosiłam aby mnie zaciągnął na te ulicę, „na której miałam być wygrana-uratowana”. Staruszek się buntował, ale o dziwo ci dwaj z mercedesa odpuścili mnie sobie i powiedzieli, żeby mnie tam zaciągnął, potem słyszałam ich rozmowę między sobą– – „i tak ją dorwiemy”
brrrrrrrrrrrrrrrrrrr….



(1 głosów, średnio: 4,00 na 5)

Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.