26.04.09

Najpierw miłość, potem śmierć

Emaleth_

był chłodny poranek. stałam przed blokiem mojego przyjaciela. chciałam się z nim zobaczyć, bo od dłuższego czasu nękała mnie jedna sprawa… nie był dla mnie już tylko przyjacielem. był kimś więcej. chciałam z nim porozmawiać i wyznać swoje uczucia. stałam przed klatką walcząc ze strachem. wzięłam głęboki oddech i weszłam do środka. szłam po schodach. gdy doszłam do drzwi (sennik drzwi) jego mieszkania zauważyłam, że są otwarte.zapukałam, ale nikt nie odpowiedział. weszłam do środka. mieszkanie było puste. po prawej był pokój Pawła. naprzeciw głównego wejścia była łazienka. po lewej pokój jego rodziców, a po prawej, za jego pokojem, kuchnia. rozejrzałam się. wszyscy gdzieś wyszli. tylko czemu zostawili otwarte drzwi? weszłam do pokoju Pawła.  nic się nie zmieniło od mojej pierwszej wizyty tutaj. chodziłam po pokoju oglądając zdjęcia stojące na półkach, różne pamiątki… wtedy usłyszałam parkujący Samochód (sennik samochód), a chwilę później głos Pawła…i Julki. nie wiedziałam co robić. chciałam wybiec z mieszkania i uciec inną drogą. ale nie było innej drogi. chciałam wyjść przez okno, ale było za wysoko. podeszłam do drzwi chcąc wyjść, ale w drzwiach spotkałam jego. powiedział „cześć” i wszedł do pokoju. jakby nic się nie stało, że weszłam. Julka weszła za nim. ciągle coś mówiła. usta jej się nie zamykały. ciągle gadała o jakichś bezsensownych rzeczach. Paweł jakby odciął się od wszystkiego. robił coś w pokoju i nie zwracał na nic uwagi. chciałam do niego iść, ale nie mogłam mu nic powiedzieć przy jego dziewczynie. stałam w przedpokoju nie wiedząc co robić. rodzice Pawła weszli do mieszkania. zmieszałam się jeszcze bardziej. mama (sennik mama) weszła do kuchni niosąc zakupy, a tata przechodząc obok mnie powiedział z uśmiechem na twarzy: „dzień (sennik dzień) dobry. ty jesteś Marta, prawda? to ty masz uczulenie na naszego kota? pamiętam jak kichałaś”- mówił żartem. nie wiedziałam co powiedzieć, więc tylko się uśmiechnęłam. wszedł do pokoju. Julka bez przerwy o czymś mówiła. nie zwróciła nawet uwagi, czemu tam jestem. przebierała się w łazience, żeby pokazać nową bluzkę. pamiętam tylko, że była fioletowa, i że wyglądała w niej paskudnie. ale to nawet było na moją korzyść. im gorzej ona wygląda tym lepiej dla mnie. spytała wszystkich jak wygląda. nikt nie odpowiedział. nawet na nią nie spojrzeli. Paweł też. ciągle czegoś szukał po szafkach. spytała mnie uśmiechając się jak jakaś przesłodzona, głupia blondyna. cóż mogłam powiedzieć… ” dobrze wyglądasz”. w myślach mówiąc „już lepiej wyglądałabyś w worku na ziemniaki”. poszła do mamy Pawła. ja wtedy poszłam do niego. chciałam z nim pogadać. rozmawiał ze mną choć na mnie nie patrzył. krzątał się ciągle po pokoju.
„chciałam ci coś powiedzieć”- zaczęłam. byłam przerażona.
„słucham”- odparł nadal czegoś szukając. zawahałam się chwilę.
„chciałam…”- wtedy weszła Julka znów o czymś gadając. uznałam, że to nieodpowiedni moment. wyszłam z pokoju. rzuciłam tylko „do widzenia” i wyszłam. na klatce stał ojciec Pawła. wynosił śmieci. miał ich sporo więc zaoferowałam mu swoją pomoc. chwilę rozmawialiśmy schodząc ze schodów. śmialiśmy się, rozmawialiśmy jakbyśmy byli rodziną, a przynajmniej dobrze się znali. na zewnątrz, po pozbyciu się śmieci, pożegnałam się:
„do widzenia, mam nadzieję. miło było pana w końcu poznać”,
„mnie również”- odpowiedział z uśmiechem podając mi rękę.- „i nie przejmuj się…”- zastanawiałam się o co chodzi, gdy dodał: „jesteś lepsza od Julki”.  zaniemówiłam. zaczęłam iść w stronę domu. byłam tak szczęśliwa, że prawie biegłam. postanowiłam, że przyjdę do Pawła później i wszystko mu wyznam. szłam krętą drogą. zbliżał się wieczór. dochodząc do skrzyżowania zaczęłam biec. rozpierała mnie energia. przy skrzyżowaniu stał budynek (sennik budynek), do którego wchodziło się po metalowych schodach (znajdujących się na zewnątrz). nagle dostrzegłam jakąś postać skuloną opodal. chciałam biec dalej, ale uznałam, że powinnam podejść. może coś się temu człowiekowi stało. może mogłabym mu jakoś pomóc… podeszłam. to był młody chłopak (sennik chłopak). był ubrany na czarno. kucał. ramionami oplótł nogi i oparł o nie głowę. nachyliłam się, by spytać czy wszystko w porządku. nie reagował.
„czy coś się stało?”- pytałam dalej. i nadal brak reakcji. „mogę ci jakoś pomóc?”- spytałam. wtedy on podniósł głowę. zobaczyłam jego wzrok. wzrok maniakalnego psychopaty. na ustach pojawił się szyderczy uśmiech. przestraszyłam się, ale dalej stałam w miejscu. wtedy on powoli podniósł się. zauważyłam, że coś trzyma w rękach. nagle zamachnął się. w ułamku sekundy dostrzegłam, że to siekiera. w ostatniej chwili udało mi się odskoczyć. przerażona, stanęłam wryta. nie wiedziałam, co się dzieje. wtedy zamachnął się jeszcze raz, ale i tym razem mi się udało. słyszałam tylko szyderczy śmiech. zamachnął się jeszcze raz, ale zaczęłam uciekać. w połowie drogi odwróciłam się, żeby zobaczyć czy za mną biegnie, ale widziałam tylko ciemną postać z pochyloną głową. stał tak wpatrzony w ziemię, z tym samym psychopatycznym wzrokiem i szyderczym uśmiechem  opierając się o siekierę…


0 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 5 (0 głosów, średnio: 0,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Komentarze:

  1. anime-maniac (26 kwietnia, 2009 o 20:42 pm )

    początek taki trochę przykry. szkoda, że nie dowiedziąłaś się, co by się stało gdybyś wróciła…ale końcówka! matko! współczuję ci. dobrze, że to tylko sen…

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS