22.12.08
Nago na motorze
Szkoła. wieczór. mieliśmy jakąś imprezę, na której nie chciałam siedzieć. postanowiłam wyjść się przewietrzyć, bo przytłaczała mnie cała atmosfera. spotkałam moją mamę i kilka innych kobiet, które pilnowały młodzieży podczas zabawy. o czymś rozmawiały. nagle znalazłam się w środku nocy na osiedlu mojej koleżanki. wysokie bloki, niedaleko mały park… nikogo nie było na dworze. cisza i mrok. gdzieniegdzie świeciły tylko latarnie. nagle zauważyłam, że jestem naga. przerażona, chowałam się w ciemnych miejscach, by nikt mnie nie zauważył. próbowałam dostać się do domu. jednak było za daleko i zbyt wiele osób mogłoby mnie zobaczyć. nie wiedziałam co robić. chodziłam z miejsca na miejsce, gdy nagle zauważyłam swojego chłopaka. szepcząc poprosiłam go, żeby podszedł. nie zareagował na to, że nie mam ubrania. zachowywał się jakby nic się nie stało, jakbym była ubrana. mówiłam mu, że muszę jakoś dostać się do domu, żeby coś na siebie włożyć.postanowiliśmy jakoś przemknąć przez park. szliśmy wzdłuż bloków i przy drzewach, żeby łatwo było się schować w mroku. on szedł pierwszy, żeby rozejrzeć się, czy nikt nie idzie. gdy on patrzył za jeden róg bloku, zza drugiego wyszedł jakiś mężczyzna z psem. szybko schowałam się pod schodami. odszedł. gdy dochodziliśmy do najgorszego miejsca, gdzie było najwięcej latarni i najtrudniej było się przedostać, zauważyłam, że na parkingu przy bloku stoi motocykl. niewiele myśląc złapałam chłopaka za rękę i pobiegłam do motocykla. po drodze tłumaczyłam mu, że będę szybko jechać i nikt nie będzie w stanie mnie zauważyć, poza tym on będzie siedział za mną i mnie nieco zakrywał. jak powiedziałam tak zrobiliśmy. mknęliśmy drogą, by jak najszybciej dotrzeć na miejsce, gdy nagle słyszę za sobą głos mojej mamy. jechała (co najśmieszniejsze chyba też na motocyklu) za mną i krzyczała, że jakim prawem jadę na motocyklu goła, że zaraz mam się zatrzymać i jej to wytłumaczyć. ale ja bardziej spanikowana przyspieszyłam. jechałam z powrotem do punktu wyjścia, chcąc zgubić mamę. zsiedliśmy z motocykla i znów chowaliśmy się przy tych samych blokach co poprzednio. tyle, że tym razem chowałam się przed mamą. mimo wielu prób nie udało mi się przed nią schować. gdzie się nie ruszyłam ona i tak kręciła się w pobliżu uniemożliwiając mi ucieczkę…
z tego co pamiętam nie udało mi się nigdzie schować i nie ubrałam się w końcu, bo nie dotarłam do domu
ale przynajmniej pojeździłam na motorze




Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.