20.12.08
Mój…
Do mojej szkoły miał przyjechać Michael Jackson. Wyglądający zupełnie tak, jak teraz. Z czarnymi wyprostowanymi wołami i w czarnym garniturze z białymi gwiazdkami. Wszyscy szaleli. Byli zachwyceni. No i przyjechał. Pamiętam, że siedziałam w holu na ławce, a Michael pozwolił pochodzić uczniom do siebie. Ochrona była zbędna. Moja koleżanka podbiegła do niego, złapała go w pasie i ściskała. Mike z bólu sztucznie się uśmiechał. Inni stali jak wryci widząc to zdarzenie. Dziewczyny ustawiały się w kolejce by zrobić to samo. A ja nadal siedziałam na ławce. I nagle przez czarne lotki (okulary) MJ’a poczułam jego wzrok na sobie. Spojrzałam w jego okulary. Bardzo delikatnie się uśmiechnęłam. On też.
Potem, kiedy stałam na korytarzu, spojrzałam w jego stronę. On leciutko mi pomachał. Tak na prawdę to starałam się trzymać od niego z daleka, by nie pomyślał że jest kolejną rozwścieczoną fanką.
Poszłam do domu.
Wieczorem, gdy było już ciemno, wyszłam z mieszkania na dwór i ustałam przy piwnicach sąsiadów. Usłyszałam jak ktoś śpiewa niedaleko. Okazało się że Michael rozstawił swoją przyczepę niedaleko. Raczej blisko mojego domu. Słyszałam słowo „Angel” i jakąś nieznajoma melodia. Ale była cudowna. Potem przed mój dom przyszło moich 3 kolegów. W rzeczywistości nie lubią Michaela. śmiali się z niego. Nie wiem jak to się stało ale Mike nagle znalazł się przy mnie. Chłopacy się spłoszyli i poszli. Michael zaczął bardzo spokojnie ze mną rozmawiać. O wszystkim… Około godzinę rozmawialiśmy. Ponieważ było mi baaardzo smutno, postanowiłam zapytać:
- Mogłabym Cię przytulic?
Michael spojrzał na mnie ciepło i przysunął do siebie. Staliśmy objęci na pewno jakieś 5 minut. A ja cały ten sen czułam! Niewiarygodne! A wiecie co czułam? Ogromną serdeczność w jego uścisku, wdzięczność, jego ból… Niby delikatnie się przytulaliśmy ale psychicznie byłam tak załamana, że kiedy on mnie objął… poczułam ciepło. Zupełnie jakby nie oplatał mnie tylko rękoma, lecz jakimiś skrzydłami! Całym sobą. Piękne uczucie… Nadal je czuję…
Pamiętam, ze weszliśmy potem na korytarz (Ja mieszkam w domu z 5 różnymi rodzinami. Mamy wieli i długi korytarz) A zrobiliśmy to bo było zimno. Ale nadal okropnie poważnie rozmawialiśmy. O problemach swiata, o życiu, przykrościach… Nagle jeden z tych moich kolegów wszedł i podał mi dwie torebki z zakupami a Michaelowi trzy. Ja zapytałam:
- Czemu do nas nie przyszliście?
- Wołaliśmy Was 3 razy! – wyszedł. Te zakupy postanowiłam zanieść do domu. Prowadziłam Michaela korytarzem aż dotarliśmy. Otworzyłam drzwi (sennik drzwi). mama (sennik Mama) tam stała. Zobaczyłam nowy regał. Powiedziałam Michaelowi żeby zaczekał na mnie w pokoju. Zrobił to. Mama mówiła, że wychodzi i żebym podała jej parasol. Była zdenerwowana i nieprzyjemna. Ale kiedy już wyszła, poszłam do Mike’a. Oglądał swoje płyty na moich półkach i liczył plakaty na ścianach. Panowała cisza. I odezwał się miło.
- Dziękuję.
A ja:
- Nie. To ja dziękuję. Zmieniłeś moje życie… – z jego oczy promieniował spokój i opiekuńczość. Mi popłynęła z oczu łza. Chwycił mnie za dłoń (sennik dłoń) i spojrzał w moje źrenice…. Tak marzyłam by dotknąć jego jedwabnych włosów… To był sen na jawie! Wszystko czułam! Rozmawialiśmy jeszcze z 5 minut i nagle on spojrzał na zegarek (sennik zegarek). Powiedział, że czas na niego. Pamiętam, ze wtedy załamało mnie w środku…. Pomyślałam:
„Nie chcę teraz i w ten sposób się z Tobą rozstawać!”
Wyszliśmy przed moje drzwi. Na korytarz. Ja zaczęłam płakać z kamienną twarz (sennik twarz)ą. On rzekł:
- Nie płacz masz wielu przyjaciół.
- Nie. Nie mam ich. To była niesamowita rozmowa Michael. Jeszcze nigdy z nikim tak nie rozmawiałam. Nikt nigdy nie umiał ze mną rozmawiając. – mniej więcej tak to brzmiało.
Uśmiechnął się. Podszedł bliżej. Znowu poczułam coś niesamowitego. Zupełnie jakby stał przy tobie anioł. Ucałował mnie w czoło i przytulił. Jaka to rozkosz przytulać Michaela! Nawet sobie nie wyobrażacie! Na koniec jeszcze zapytał:
- Jak pomogłem Ci się zmienić?
- Bez Ciebie nie szłabym dalej, nie uwierzyłabym w swoje marzenia. Nie zdeterminowałabym się by je spełniać. Pomogłeś mi zmienić serce. Inaczej patrzę na wszystko. Wreszcie się odnalazłam… Utulił mnie mocno i rzekł swoje ostateczne słowa do mnie. Pamiętam je dokładnie! Nerwy mi puściły i się rozbeczałam.
- Kiedyś to Ty będziesz zmieniała ludzi… – pogładził mnie po policzku. Poprawił garnitur w białe gwiazdeczki i się odwrócił. Szedł prosto korytarzem, a ja ciągle stałam i patrzyłam jak odchodzi… Jak ja pozwalam odejść mojemu aniołowi. Coś niesamowitego… Jeszcze stanął i mi pomachał. Tak jak wtedy, na korytarzu.. Koniec… Oj… Długo płakałam jak wstałam. Myślę, że ten sen to jakiś dar. Dar, ze tak mocno wierzę w Michaela i w swoje marzenia, że naśladuję ciągle MJ’a… Aż w końcu mnie odwiedził… Podarował mi cząstkę siebie…
Pragnę dodać, że jak tylko się obudziłam to spisałam wszystko na kartki. A kartek mi to zajęło…8.
Ciesze się, że mogłam tu opublikowac mój wspaniały sen.





Szkoda, ze umiescilas go w tej kategorii a nie w snach. Super sen!
Poprawiłem.