MÓJ SEN

Jestem w mieszkaniu babcii, mieszkanie jest większe niż pamiętam. Żyje w nim sobie i pewnego dnia postanawiam zrobić porządek w pokoju dziadka. Zaczynam od zaścielenia łóżka, następnie idę do głównego pokoju i tam widzę że przez okno wpadł jakiś taki kameleon, bardzo ładny. Wtedy widzę koty chyba 3 które próbują do niego podejść odganiam je, dość brutalnie. Wracam do pokoju dziadka, idę do wykusza (jakoś się tam zrobił) i widzę w wykuszu okno z ozdobami gwiazdkowymi, jest piękne. Następnie pojawia się babcia, jest taka zwiewna; pytam się ją o to czym się różni śmierć od życia; ona nie odpowiad; wskazuje mi drogę do innego pokoju którego jeszcze nie widziałem. Jest ładny i w kwiatach, ma wyjście na ulicę i już idę z pimpkiem na spacer. Ale się zgubiłem spotkawszy faceta który twierdzi że urodził się w 1907. Pytam go o drogę powrotną on mi ją wskazuje, po drodze co rusz znajduje różne pieniądze, stare rzymskie monety i obecne, nikt ich inny nie widzi. Wreszcie wydaje mi się że widze dom babci obcy pozostaje w tyle a ja gnam z pimpkiem do domu. Wchodzę do niego ale teraz jest to blok; wchodzę do windy (chcę wejść do windy) ale wchodzę do toalety (pisuaru) takiej dla jednej osoby. Dzwi się za mną zamykają a ja jadę w górę, jadę i jadę i nie mogę się wydostać, zaczynam się klaustrofobicznie czuć; przerażony budzę się.

Dodaj komentarz