20.10.08
Mistyczność Desdemony
Stanęłam u progu bramy. Brama wyraźnie zapraszała mnie do środka, rzucała na mnie swój cień, otaczała sklepieniem. Przekroczyłam ją. Za bramą panował taki sam niepokojący mrok. Zbliżyłam się do jedynych istniejących tam drzwi (sennik drzwi). To, co ujrzałam nie pozwoliło mi odwrócić się i uciec.
Ciemne pomieszczenie rozświetlały ustawione wszędzie świece. Przypominało to upstrzone gwiazdami niebo lub nocny cmentarz w dniu zadusznym. Pomiędzy świecami ktoś, najwidoczniej specjalnie, porozrzucał meble, jakieś niezdefiniowane bryły, które w towarzystwie światełek tworzyły iście mistyczną atmosferę.
Podeszłam bliżej. Zauważyłam ubrane na czarno osoby, które w różnych punktach pomieszczenia stały parami, zaabsorbowane tylko sobą. Nikt nie zwrócił na mnie uwagi
Pomyślałam, że znalazłam się w samym centrum teatralnej sceny lub zgromadzenia sekty.
Nagle naprzeciwko mnie, tuż za przestrzenią pełną niezidentyfikowanych brył, przewróconych krzeseł i tlących się świec, wyłoniła się tajemnicza postać. Budowa ciała zdradzała, że był to mężczyzna. Czarny płaszcz z kapturem skrzętnie ukrywał jednak jego tożsamość.
Wyciągnął w moją stronę rękę, skinął głową, dając najwyraźniej jakiś znak. Po sekundzie doznałam iluminacji. Wiedziałam już co mam robić. Upadłam na podłogę i zaczęłam wić się między świecami, krzesłami bryłami, wyraźnie czegoś szukając, wyraźnie próbując coś złapać. Nie mogłam wstać. Jedynymi możliwymi dla mnie ruchami były ruchy węża, jaszczurki. Niemożność złapania czegoś, co złapać najwidoczniej musiałam ciążyło mi tym bardziej, że nie wiedziałam czym jest to „coś”.
Kiedy doczołgałam się do męskiej postaci w kapturze, on znów wyciągnął do mnie dłoń (sennik dłoń), pomógł powstać. Gdy tylko powstałam, wszystkie szepczące wcześniej, enigmatyczne postaci odwróciły się w moją stronę i zaczęły bić brawa z wyraźnym zadowoleniem na twarzy.
Postać w kapturze nie ujawniła jednak swojej twarzy, jak pozostali. Szepnęła tylko męskim głosem: „Idealnie nadajesz się do roli Desdemony”…
…ale dlaczego akurat Desdemony?





Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.