21.04.09

Latające ryby

Haiku

Siedziałem na kolanach przed swoim akwarium z rybkami. Nic szczególnego, mieczyki, molinezje, danio malabarskie, pręgowane, tęczanki, gupiki i inne, na szczęście jak zwykle żywo i kolorowo. Aczkolwiek pora była akurat by troszkę w moim prywatnym rybim świecie nieco posprzątać i odświeżyć nieco wodę. Często tak siedzę sobie przed swoim akwarium lub leże na podłodze, obserwując w spokoju podwodne życie moich rybich pupilków, to dla mnie bardzo odprężające i oczyszczające.
Zbliżyłem się do akwarium ze specjalnym plastikowym kielichem do oczyszczania żwirku, już prawie zanurzyłem przyrząd w wodzie gdy nagle z niezrozumiałych przyczyn przednia szyba zaczęła uwalniać się od mocujących ją warstw kleju. Próbowałem w pierwszym nieprzemyślanym odruchu złapać za szybę by ją przytrzymać na swoim miejscu, ale nie zdążyłem, akwarium rozleciało się na wszystkie części z jakich było pierwotnie poskładane. Przestraszyłem się i odskoczyłem.
Znów siedziałem na kolanach jak przedtem. Odważyłem się spojrzeć na efekty niespodziewanej katastrofy. Spodziewałem się rozlanej wokoło wody, rozsypanego żwirku, i bezradnie podskakujących na podłodze rybek. O dziwo nic z tych rzeczy. Wody nie było, po prostu zniknęła, a rybki bynajmniej nie porozrzucały się na podłodze, a… pływały, najnormalniej w świecie pływały w powietrzu jakby wcale nie opuściły wody. Szybko wydostały się poza obszar zniszczonego akwarium i porozpływały się po całym moim pokoju. Z początku nie widziałem co o tym myśleć, zatkało mnie, ale przyznać muszę że w sumie widok był to nieziemski. Rozglądałem się na około za rybkami, które właściwie zdążyły już mnie otoczyć nie zwracając na mnie szczególnej uwagi.
Ostatecznie podjąłem się zadania przywrócenia do porządku tej surrealistycznej sytuacji. Chwyciłem za siatkę na rybki, i powoli wyłapywałem po pokoju wszystkie rybki jakie tylko udało mi się dogonić. Większość nie sprawiała problemu, ale danio i piskorki jak zwykle w swoim nadpobudliwym tempie wiały gdzie pieprz rośnie, szczególnie piskorki, danio przynajmniej za chwile wracały mając nadzieje że znów za nimi polecę próbując je złapać, z nich to zawsze takie wesołe łobuzy. Kiryski nie przejmowały się zbytnio zaistniałą sytuacją i razem w grupie radośnie myszkowały po podłodze. Reszta bardzo zainteresowała się każdym przedmiotem w moim pokoju usilnie je dziobając by wybadać ich naturę, przy okazji robiąc to samo ze mną, wszak tak rzadko nadarza się okazja by podziobać człowieka.
Koniec snu.


0 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 5 (0 głosów, średnio: 0,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS