14.05.09
Lalka
Krótki, dziwny sen.
Wszedłem do obcego pomieszczenia, umeblowanego na normalny pokój dzienny. Na kanapie leżało dziecko (sennik dziecko), ciężko chore.
W jednym momencie dosłownie rozleciałem się. Wszystkie połączenia kostne, stawy itd. odłączyły się od siebie, ale nic nie upadło na podłogę, tylko lewitowało w powietrzu utrzymując między sobą niedużą odległość, tak jakby teraz wszystko łączyła jakaś niewidzialna luźna siła zamiast stawów, mimo wszystko nie pozwalając by części ciała rozpierzchły się wokół w chaotycznym groteskowym bajzlu. Choć zachowałem jako taką humanoidalną postać, niektóre części ciała zachowywały się tak jakby za chwile miały odpłynąć.
Zrobiłem krok do przodu, mogłem się poruszać. Tyle że było w tym coś dziwnego, czułem się jak kukiełka uwięziona na cienkich linkach, którą ktoś teraz sterował, z drugiej strony nie miałem obaw że mógłby to być ktoś inny niż ja.
Podszedłem do dziecka, nie odczuło strachu, nie jestem pewien czy było w ogóle przytomne. Tuż nad nim przesunąłem wzdłuż jego ciała swoją dłoń (sennik dłoń), która rozświetliła się białym światłem.
Dziecko zostało uzdrowione.
hmm


(3 głosów, średnio: 4,67 na 5)

sen trochę straszny( rozlecenie się na kawałki) ale piękny^^