28.03.09

Krwawa nauczycielka matematyki

Agussia

Po całym męczącym dniu byłam wykończona i poszłam prędzej spać.  W nocy przyśniła mi się moja wychowawczyni z którą akurat mieliśmy lekcje matematyki. W pewnym momencie brała wszystkich po kolei do tablicy. W końcu wypadło na mnie.  Próbowałam się skupić na zadaniu ale go nie rozumiałam ponieważ bardzo się denerwowałam przy tablicy.  W pewnej chwili Pani wydarła się na mnie mówiąc mi iż ja nic nie umiem i po co w takim bądź razie ja chodzę do tej szkoły! Tak się zdenerwowałam że zaczęłam płakać (przez sen), jakaś „dziewczyna” z mojej klasy (nieznana mi) dała mi dwa noże. Byłam tak zdenerwowana że wyrzuciłam ją przez okno które akórat było otwarte jak szeroko.  Pani zleciała na boisko, ja w tym czasie zeszłam na dół (na boisko) wziełam te noże i ją pokulam aż zaczęła się lać „krew”. Na jej widok aż mi ulżyło.  Pani zmarła na miejscu. Był jej pogrzeb, wszyscy przyszli ubrani na czarno mimo tego iż jej nikt nie lubił. Tylko ja ubrałam się na różowo (wyobraźcie to sobie jako jedyna na różowo a wokół mnie pełno osób ubrana na czarno) i wcale nie było mi z tym źle, wręcz przeciwnie, byłam usatysfakcjonowana. Gdy  ksiądz coś czytał i wymówił te słowa „niech spoczywa w pokoju” ja w tej samej chwili zaczęłam tańczyć na jej trumnie. Ksiądz i reszta ludzi była oburzona moim zachowaniem. Zeszłam z trumny i zaczęłam sobie uświadamiać że to prze ze mnie nie żyje. Co musi czuć jej rodzina? Zastanawiałam się zadając sobie pełno pytań na które sobie nie odpowiedziałam. Tak skończył się mój sen. Tego samego dnia gdy wstawałam do szkoły poczułam taki dziwny niepokój i przypomniał mi się mój sen. Zastanawiałam się czy to ma jakiś sens. Gdy poszłam po moją przyjaciółkę do szkoły po drodze opowiedziałam jej mój sen. Ona odparła że śnią mi się same głupoty. Ja uważałam inaczej. Gdy nadeszła lekcja matematyki wparowała jakaś nieznana „dziewczyna” z innej klasy z nożem w ręku. Weszła i wyszła. Następnie pani zaczęła sprawdzać obecność. Po sprawdzeniu obecności otworzyła okno jak szeroko. Chwile później zaczęła brać zeszyty z zadaniami domowymi aby sprawdzić nam błędy. Gdy oddała nam zeszyty zaczęła brać nas do tablicy. 3, 4 osoby poszły, przyszła chwila na mnie. Zaczęłam się zastanawiać nie na zadaniu lecz na moim śnie bo wszystko się zgadzało np. „dziewczyna” z nożem, otwarte jak szeroko okno. Pani zaczęła się niecierpliwić i krzyczeć. Zrobiło mi się gorąco i miałam ochotę ją uderzyć. Pani wciąż powtarzała że w końcu mam rozwiązać to zadanie i że mam się wziąść w garść. Już miałam coś powiedzieć na jej temat ale na szczęście uratował mnie dzwonek na przerwę. Do dzisiaj uważam na lekcjach matematyki i nie zastanawiam się nad czymś innym tylko skupiam się na zad. jakie są na tablicy. Tylko boję się co mogło się stać gdby nie ten dzwonek?


0 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 5 (0 głosów, średnio: 0,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS