16.06.09
Kotlety, koty i Richard Gere
Zaczęło się od tego, że w niedzielę rano (ok. godz. 11:00 w niedzielę jest dla mnie rano) mama (sennik mama) mnie obudziła i powiedziała, żebym za godzinę wyjęła mięso z rosołu, żeby się nie rozgotowało, bo rodzice jechali do kościoła. Przyjęłam to do wiadomości i zasnęłam ponownie. Zaczęło mi się śnić, że wyjechałam samochodem za rodzicami, bo w realu miałam zawieźć koleżance klucz, stwierdziłam więc – po co czekać i później pytać taty, czy mogę wziąć Samochód (sennik samochód), pojadę pod ich nieobecność. Więc pojechałam, ale widziałam ich samochód z przodu, nie chciałam ich wyprzedzać, żeby się nie skapnęli, że jestem za nimi. Dziwnym trafem samochód jechał coraz szybciej, dogoniłam rodziców i nawet ich wyprzedziłam, cały czas mając nadzieję, że mnie nie widzieli (o senna naiwności!). Tu historia się urywa, prawdopodobnie przewrócenie się nadrugi bok to spowodowało…
Teraz jestem w kuchni, dużej kuchni, przy długim stole, a na nim duża ilość rozbitych kotletów schabowych, surowych. Zastanawiam się jak je usmażyć, czy obtoczyć w jajku i bułce tartej, czy w mące i w jajku…
Teraz siedzę przy stole, w jakiejś sporej sali, wygląda na to, że ktoś ma wesele i jestem gościem. Siedzę więc, rozgadam się i próbuję zagadywać siedzące kobiety. Nie są rozmowne. Mam wrażenie, że mnie ignorują i obgadują.
Wtem pojawia się Richard Gere i porywa mnie do tańca. Ja się jakoś opieram, bo przecież mam partnera, którego bardzo kocham. On jest silniejszy, ja próbuję się wyrwać, on mnie zatrzymuje, wygląda to na taniec (sennik taniec) dwóch skłóconych kochanków. Uświadamiam sobie, że to w sumie ciekawie musi wyglądać, jak jakieś namiętne tango. Myślałam sobie – a niech sobie ludzie popatrzą, po czym wyrwałam się, skrzyczałam Gere’a, że co on sobie wyobraża i poszłam do ubikacji.
A była to duża ubikacja. Wyglądała jak pokój z ubikacją i wanną. Wszystkie kolory były niewyraźne i trochę rozmyte, dominowały niebieskości i moje emocje przeżywane bardzo realistycznie. Przy wchodzeniu do WC dominowała złość na Richarda…
Za mną do łazienki weszły dwa koty (które to zwierzęta bardzo lubię, więc pozwoliłam im wejść). Siedząc na klozecie nie mogłam spełnić swojej potrzeby. Koty na mnie patrzyły. Jeden miał długą czarno-białą sierść, był bardzo ładny i bardzo podobny do mojej nieżyjącej kotki (która przy okazji była niestety głupkowatym zwierzątkiem). Mówiłam coś do tego kota, obrażałam go, nie pamiętam jakimi słowy dokładnie. W każdym razie ten kot (sennik kot) zaczął się denerwować, a wraz z tym zaczął rosnąć! Wstałam, bałam się trochę i przesuwałam się w stronę wyjścia. Ten kot do mnie mówił i nie chciał wypuścić! Groził mi! Udało mi się wyjść. Za drzwiami była rzeka, więcej – była dżungla. Koty mnie goniły, a ja widziałam jakieś zwierzęta w rzece, podobne do krokodyli, ale z żółwimi głowami. Ucieszyłam się na ich widok i wskoczyłam do rzeki. Złapałam się tych dwóch zwierząt i odpłynęłam z nimi. Odpływając obejrzałam się za siebie i pomyślałam – to pewnie koty Gere’a. Wynajął je, żeby mnie nastraszyły. Ale po co?! Dlaczego?! Bo nie chciałam z nim być?
Obudziłam się. Poszłam do łazienki, załatwiłam swoją potrzebę (ulga!) i wyłowiłam mięso z rosołu
Co za sen…





Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.