04.06.09
Kopalnia marzeń
Był jasny dzień (sennik dzień), a przynajmniej tyle wiedziałem spoglądając z poziomu swego łóżka na okno niedbale wciśnięte w pordzewiałą blachę pakamera. Leżałem tak na plecach, w brudnym i podartym ubraniu, czekając na początek dnia pracy. Doczekałem się wreszcie, gdy drzwi (sennik drzwi) gwałtownie uderzyły o ścianę.
Do pokoju wkroczył żołnierz w ciężkiej zbroi, na podobieństwo tych bardziej futurystycznych pancerzy niż współczesnych. Z karabinem w dłoni ponaglił mnie do wyjścia. Nie zamierzając czegokolwiek posłusznie jak zbity pies (sennik pies) wygramoliłem się na zewnątrz. Rozejrzałem się wokoło siebie, inni też już tutaj byli. równie brudni i obdarci jak ja, ale przede wszystkim, tak samo zniewoleni.. a może skazani?
Poczułem uderzenie w plecy, a następnie twarz (sennik twarz)ą ziemie. Żołnierz, który przed chwilą mnie uderzył, złapał za ramie, podniósł i pchnął do szeregu pozostałych. W kilku sprawdzili naszą obecność i po paru minutach ruszyliśmy w nieskładnej grupie w drogę, nieustannie nadzorowani przez uzbrojonych strażników.
Kierunek drogi wyznaczały tory kolejowe, prowadzące nas wiele kilometrów przez dzikie lasy i skaliste wzniesienia. Nikt ze sobą nie rozmawiał, nie licząc strażników, każdy z posępną miną wlókł się w kierunku swego wciśniętego na siłę powołania.
W końcu dotarliśmy do szerokiego wylotu w skale, tory ginęły gdzieś w głębi tego wejścia. Wszedłem za resztą do środka i przywitał mnie chłód ogromnego holu kopalni oświetlonego sztucznym światłem. Nie było tu zbyt miło, ale chęć do życia stawała się jaśniejsza, gdzie owe życie to i tak tylko nędzna egzystencja przy kruszeniu skał w żałosnych warunkach, choć nie zawsze.
Podszedłem bardziej do środka holu, gdzie tory rozwidlały się i biegły na wprost ku zamkniętym wrotom oraz na prawo w długi korytarz. Na lewo zaś znajdowały się pomieszczenia strażników, socjalne i jakieś papierkowej administracji, tam się właśnie udałem.
W środku skorzystałem z jednej z wielu szafek i wydobyłem z niej kilka przydatnych narzędzi, rękawic, kask i inne takie. Był ze mną jakiś łysy mięśniak, więzień jak ja. Podszedł do mnie i się obojętnie przywitaliśmy. Rozejrzał się w tę i drugą stronę, upewniając się czy aby jakiś niepożądany świadek nie czai się w pobliżu. Za chwilę sięgnął do kieszeni i wygrzebał z niej jakieś dwa małe zawiniątka, dyskretnie mi je podał i natychmiast się oddalił.
Wyszedłem z pomieszczeń do holu i udałem się długim korytarzem w stronę windy. Zjechałem nią razem z innymi i dalej labiryntem ciasnych przejść i korytarzy starałem się dotrzeć na moje stanowisko pracy. Po drodze zboczyłem umyślnie z trasy i schowałem się w cieniu za jakimś stalowymi gratami. Usiadłem na ziemi, wyjąłem jedno z zawiniątek i rozerwałem biały papier by wydobyć plastikową rureczkę. Przyłożyłem ją jednym końcem do miejsca zgięcia łokcia i nacisnąłem, przyjemny dreszcz natychmiast rozlał się po całym ciele, wraz z odurzającym środkiem narkotycznym krążącym mi teraz w żyłach. Było tak przyjemnie, jakby to było wszystko na co mnie stać.
Nie tracąc czasu wstałem i dotarłem wreszcie do celu, kręciło mi się w głowie, ale i tak nikogo to nie obchodziło.
Miejsce w którym się znalazłem było pełne skalistych ścian i pordzewiałych, ale sprawnych maszyn kopalnianych. Wszędzie pracowali górnicy, krusząc skały i ładując rudę na wózki. obszar był dość wielkich rozmiarów, kroczące między nami ogromne mechy spokojnie mieściły w tej głębokiej dziurze, by utrzymać porządek i dyscyplinę. Przez chwilę zastanowiłem się nad próbą urwania się z tego wykopaliskowego piekła, oceniałem swoje możliwości wobec tej całej armii powolnych stróżów.
Nie wziąłem się nawet za sklejenie choćby pierwszego prototypu planu ucieczki, gdy skończył się mój dzień pracy.
Gdy wracałem torami do swej celi, na niebie świeciły już gwiazdy. Moje myśli wciąż biegały wokół upragnionej wolności, która na co dzień wydawała się wręcz abstrakcyjna. Nagle przypomniałem sobie, że w kieszeni mam jeszcze jedno nieużyte zawiniątko.. i wolność prysła z mych marzeń.




Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.