17.06.09

koncert Scotta Stappa

ermilka

Jestem na lotnisku w Warszawie na koncercie Scotta Stappa, byłego wokalisty Creeda, mojego ukochanego zespołu. Jest ciemno. Publiczność stoi na tafli lotniska. Przed nami jest betonowy murek, niski ale szeroki. Scott śpiewa za murkiem, dziwię się, że tak mało ochrony, bo można przejść przez murek i rzucić się na wokalistę. Kiepsko śpiewał niestety, mówię więc do kogoś obok, że lepsze piosenki miał jak śpiewał z Creed’em. Ta osoba jednak nie była zainteresowana tym co mówię.

Położyłam się na murku i wpatrywałam w Scotta. Miałam nadzieję, że tym wpatrywaniem się sprawię, że spojrzy na mnie i zapatrzy w moje oczy… (o ja naiwna!) Tak się nie stało. Zamiast tego ktoś zarządził przerwę. Poszłam więc do łazienki, by załatwić swoją potrzebę (we śnie z Richardem Gere też pojawia się ten motyw). W łazience są trzy kabiny. Wchodzę do jednej, a tam średniowiecze! Dziura, w dodatku na wzniesieniu, trzeba było przybrać pozycję na Małysza i na prawdę wyglądało to jak na skoczni! Tylko zamiast ławeczki była dziura! Tam nie mogłam tego zrobić. W dodatku drzwi (sennik drzwi) się nie domykały, a przez tę łazienkę nagle zaczęły przechodzić tłumy ludzi. Jak tylko zdołałam wyjść, weszłam do innej kabiny, zamknęłam się i nic dalej nie pamiętam. Zadzwonił budzik. Czas iść na zajęcia.

Budzikom Smierć!


0 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 50 votes, average: 0,00 out of 5 (0 głosów, średnio: 0,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS