05.04.09
Kawałek przygody
Z otchłani archiwum:
Byłem tym kim zawsze chciałem (podróżnikiem) i wyglądałem tak jak to sobie zawsze marzyłem (jak podróżnik
). Ubrany byłem w lekki i wygodny strój wędrowca koloru czarnego, z dodatkową peleryną, a na ramionach spoczywał mi solidny brązowy plecak. Byłem w trakcie swojej wielkiej podróży życia, ale chyba nie była jeszcze zbyt zaawansowana.
Dopiero co wysiadłem ze sporego metalowego okrętu. Znajdowałem się na piaszczystej plaży, ale więcej było tu zieleni niż samego piasku (przypływ?). Za mną rozciągał się niebieski ocean, nie zmącony żadną falą, a ja sam ogarniałem wzrokiem tutejsze tereny wyspy. Obok mnie obsypany nieco piaskiem stał drewniany pomost, a początek jego wpadał w głąb wyspy. Wyspa nie była bezludna, tu i ówdzie z rzadka wśród palm stały parasole, leżaki, domy, brukowane alejki, choć co prawda nie dostrzegłem żywej duszy, ale i tak jakoś wiedziałem że ludzi tu nie brak. dzień (sennik Dzień) był pogodny, przyjemny, czułem się bardzo dobrze.
Nie tylko ja jednak wysiadłem ze statku, był obok mnie ktoś jeszcze. kobieta (sennik Kobieta), uderzająco podobna do Gabrieli z popularnego serialu o wojowniczej księżniczce Xenie
, była nawet podobnie ubrana i w dłoni dzierżyła ten sam kij jako broń. Mimo to dobrze wiedziałem że Gabi to ona na pewno nie jest, są do siebie jedynie podobne, ale na tym koniec. Czułem że znamy się od niedawna, pewnie zagadaliśmy do siebie na statku. Była do mnie przyjacielsko nastawiona, zresztą tak samo jak ja do niej.
Pierwsze co zrobiłem stawiając po raz pierwszy stopę na tej obcej mi ziemi, to ukląkłem na piachu i z rozkoszą zagłębiłem w niego swoje dłonie. Było to tak przyjemne, że za chwile zatopiłem w nim całe swe ramiona, boskie uczucie. Dziewczyna na pewno widziała co wyprawiam i choć z jej perspektywy mogło to wyglądać śmiesznie to nie dała tego po sobie poznać
. Nawet jeśli w ogóle spojrzała na mnie to tylko na krótką chwilę, udając raczej że bardziej zainteresowana jest krajobrazem wyspy. Za to wyraźnie wyczułem w niej nieśmiałość do mnie. Nie uśmiechała się, ale nie wyglądała też na smutną czy poważną. Coś mi w myślach podpowiadało że chętnie zadała by mi jakieś pytanie, ale bała się że się nie zgodzę więc milczała. Wiedziałem o co jej chodzi i mogła być pewna że z wielką chęcią udzielę jej pozytywnej odpowiedzi. Nie chciałem jej jednak poganiać, zamiast tego postanowiłem ułatwić jej nieco sytuacje. Wstałem więc i z uwagą rozejrzałem się w około, szukając wzrokiem gospody.
- gdzie jest gospoda? – zapytałem, zaś ona natychmiast się do mnie odwróciła i z chęcią oświadczyła że mnie tam zaprowadzi, więc zaraz ruszyliśmy z miejsca. Nadal tłumiła w sobie to pytanie, ale ja skądś wiedziałem że już niebawem je zada, a wtedy dam jej odpowiedź satysfakcjonujące obie strony.
Na środku pomostu znajdowało się zadaszenie, a pod nim drewniane ławki i kolorowe kwiaty w doniczkach, zwolniliśmy tu nieco tempa. Niespodziewanie spojrzała na mnie i wreszcie wyrzuciła to z siebie, choć bardzo nieśmiało:
- wiesz.. bardzo Cię polubiłam.. czy mogę iść z Tobą? – Chodziło oczywiście o to że chciała dołączyć do mej nieskończonej wyprawy. Heh, nerwy zjadały ją żywcem, bardzo chciała usłyszeć moje „Tak”… no i usłyszała
. I od tej pory moje przygody były też jej przygodami. Dwoje wędrowców spotkało się na dalekiej wyspie by ich ścieżki złączyły się w jedną
i dzięki temu, nie byłem już sam. Super
, samotności precz
.




Bardzo mi się podoba ten sen:-) Napawa optymizmem i wiarą w w to, że nie będziemy osamotnieni w tym co nas czeka. W ogóle podoba mi sie sposób, jakim opisujesz swoje marzenia senne, są bardzo dokładne, wyraźne. Zupełnie inaczej niż u mnie, moje sny są zazwyczaj jakby za mgłą, często towarzyszy im pejzaż nocny xD
Poza tym też często w moich snach występuje motyw wędrówki;p i bardzo je lubię:)
To jeden z moich ulubionych snów, uczucia w nim były tak cudowne, było by równie wspaniale gdybym kiedyś doświadczył ich na prawdę. Niestety nawet do ostatniego zdania w tym śnie dość mi daleko
, więc muszę obejść się samym owym optymizmem.
Nie wiem jak z tym opisywaniem, robię to tak jak sobie tam umiem, a pisać w ogóle lubię, ale w sumie to nie wiem co z tego wychodzi. Dzięki za miłe słowa.
.
U mnie też często, bywa noc. Mam nadzieje że twoja mgła się szybko rozwieje, a okazji do wędrówki będzie więcej, tylko nie lunatykuj