29.12.08

Dziwy

Violence

Był wieczór albo noc … wszyscy wiedzieli o zblizajacym sie huraganie … bieglam przed siebie i patrzylam na szalejace na czarnym niebie chmury , bieglam szybko aby sie skryc w budynku ktory byl przede mną, lecz wiatr byl tak silny ze nie dawalam rady. spotkalam po drodze znajomego, ale on nie podażył za mną. Trzymałam w rękach jakiś pakunek … może ubrania albo najpotrzebniejsze rzeczy. Zaczęło mocno padać…wbiegłam do  docelowego budynku…ostatnie piętro…jakaś rudera ze starymi meblami, dziurawymi, poobdzieranymi ścianami. Zamknęłam okna, a moze były zamknięte. Zaczęło silnie wiać…ktos był jeszcze ze mną…nie wiem, może rodzice…może ktos inny. Pamiętam że gdy tak okropnie wiało, skryłam głowę w swoich ramionach aby uchronic się przed tym co zaczęło nagle spadac z nieba…a były to bryły węgla kamiennego …


1 vote, average: 3,00 out of 51 vote, average: 3,00 out of 51 vote, average: 3,00 out of 51 vote, average: 3,00 out of 51 vote, average: 3,00 out of 5 (1 głosów, średnio: 3,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS