22.12.08
Dom
Często śni mi się dom…, zawsze duży, przestrzenny, jasny,……, tak było i tym razem. Dom miał wystrój rustykalny, ze schodami i taką wewnętrzną logiią. Był niejako na wsi. Widziałam zorane pole, bezkres przestrzeni, blade słońce i chyba niekiełkujące ozime. Ja i jakieś dwie znajome stałyśmy na tej loggi, śmiejemy się rozmawiamy /nie pamiętam o czym/, jedna trąca mnie mocno łokciem w pierś, traktuje jak powietrze, była zazdrosna /o co?/ – ale za te trącenie przeprasza. Za nami na wózku inwalidzkim, wjeżdża młody i intuicyjnie wyczuwam – jest „wziętym artystą” /malarz ??/- elegancki, szczupły mężczyzna. Wyraźnie się mu podobam. Ja go jednak trochę ignoruję. Jest w żółtej marynarce, w żółtym kapeluszu, ma wąskie i zmysłowe usta, bystre spojrzenie, ponętny, zmysłowo ogolony i wyprofilowany wąsik. Wyglądał atrakcyjnie i – zawsze mi się to podoba – estetycznie.
Zwróciłam się w drugą stronę, bo na dole zrobiło się jakieś małe zamieszanie i nagle – wchodzi Johnny DEPP…!!…taki jakiś przygaszony, niedbale ubrany /choć w całości to pasuje do Niego/, ma czapkę w prążki na głowie, koszulę rozpiętą do połowy piersi, spodnie jakieś obszarpane, okulary jakoś na szyi.
Ja od razu dostałam jakiegoś „energetycznego kopa” – zaczęłam witać go na głos, machać do Niego, krzyczeć jak zakochana nastolatka i ze szczęścia skakać – On mnie zauważyła, uśmiechnął się i pokiwał mi…. – tylko tyle, bo sen się urwał
Może aż tyle…



(1 głosów, średnio: 4,00 na 5)

Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.