16.11.08

Diabeł.

punszi

Żyjesz. Zastanawiasz się, czy twoja egzystencja ma sens. Kładziesz się. Jednym tchem gasisz palącą się przy łóżku świecę.
Pogrąża Cię ciemność. Widzisz, coś na kształt wgłębienia w murze. Wyłom. Może jaskinia. Ale nie… to stare, kiedyś zamurowane pomieszczenie… Wchodzisz do środka. Żadnych okien. Gdyby nie wejście, panowałaby tam kompletna ciemność. Rozglądasz się. Na wprost, na ścianie, wisi duża, zakurzona, zardzewiała figura Chrystusa Ukrzyżowanego. Nie ma śladów po drewnianym krzyżu. Opuszczona głowa Zbawiciela patrzy w dół. Z wyraźnym triumfem patrzy na rozbitą urnę. Wokoło niej rozsypany popiół. Żadnej inskrypcji, żadnej informacji: kto? kiedy?
Zadajesz sobie pytanie: Dlaczego tutaj, w zapomnieniu? Co ja tu robię? Dlaczego ja? Nie wiesz co o tym wszystkim myśleć. Wchodzisz głębiej… delikatnie dotykasz glinianej urny. Ze środka wysypują się reszki popiołu. Obserwujesz je. Zauważasz, że prochy się przemieszczają. Łączą się. Wybiegasz.
Biegniesz co sił. Po raz pierwszy widzisz drzewa, które mijasz. Nie wiesz gdzie jesteś. Po dłuższej chwili dostrzegasz podobieństwo. To twój dom. Przekazywany z pokolenia na pokolenie. Z tego co wiesz, ma ponad 70 lat. Nigdy nie widziałeś w nim takiego pomieszczenia. Dom wygląda zupełnie inaczej. Przeszłość? Przyszłość? Nie wiesz… Niedaleko widzisz kapliczkę. Nie rozpoznajesz świętego – figura jest zdewastowana. Jedyne co udaje ci się ustalić, to informacja, że to przeszłość… Ta kapliczka kiedyś stała w pobliżu twojego domu. Została zniszczona z twojej inicjatywy. Według ciebie, szpeciła ogólny widok. Ale wtedy była to już tylko pusta kaplica. Bezwartościowe 4 ściany… Teraz, teraz zniszczona jest tylko figura. Żałujesz. Żałujesz że nie pozwoliłeś jej się odrodzić. W środku twoją uwagę przykuwa kociołek. Małe, metalowe wiadro z kropidłem. Ozdobny, ręcznie kuty płotek, zakończony na górze ostrymi grotami broni ci do niego dostępu. Po paru chwilach, kilku draśnięciach i kroplach wylanej krwi trzymasz go w ręce.
Wracasz. Prochy są już w jednej kupce. Po prawej stronie urny. Chrystus ciągle je obserwuje. Zmienił się wyraz jego świętej twarzy. Boleje. Widać, że coś Go męczy. Ja? Ja nic nie zrobiłem! Próbujesz mu się tłumaczyć. Bierzesz do ręki kropidło i skrapiasz prochy. Słyszysz nieprzyjemne dla uszu syczenie. Z miejsc, gdzie święcona woda spadła na popiół wydziela się ostry dym spalenizny. Co to jest? Kropisz dalej. Wszystko jest mokre… prochy są całe zmoczone.
Z ulgą wychodzisz. Kierujesz się do miasta. Chcesz porozmawiać z księdzem. Po drodze mijasz wielki plac. Na nim tłum ludzi. Widzisz sklep. Przed nim stoi ławka. Ktoś łapie cię za rękę. Ciągnie. Odwracasz się. Widzisz jego poparzoną twarz (sennik twarz), czarny kaptur. Nie ma brwi. Nos zniekształcony i wyżarty, warg prawie wcale nie ma. Skóra blada, czerwona od sparzenia. Jego zielone oczy przeszywały cię na wskroś, czułeś jego zimny dotyk. Przeszedł Cię dreszcz. Ciągnąc, mówi: Chodź ze mną! Ty jesteś Przeznaczony! Kojarzysz… woda go sparzyła. Powstał. To On. Nie uchroniłeś się. To twój koniec. Żąda od ciebie soli. Wtem, jakaś staruszka posypuje go cukrem. Topi się… jego ciało (sennik ciało) się pali. Ktoś się odezwał: Nie. On nie pójdzie. On będzie krzewił Nadzieję! Z Jego ciała, po raz kolejny została kupka popiołu. Tym razem rozdeptana przez ludzi.
Budzisz się. Zapalasz świecę. Widzisz wyłom w murze…


1 vote, average: 5,00 out of 51 vote, average: 5,00 out of 51 vote, average: 5,00 out of 51 vote, average: 5,00 out of 51 vote, average: 5,00 out of 5 (1 głosów, średnio: 5,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS