07.04.09
Czysta woda z…
Ostatnio nie mam czasu na porządne wyspanie się, przez co nowych snów ostatnio brak, ale by nie zaburzać codziennego rytmu dodaje kolejny stary sen z mojego archiwum.
Tym razem śmiechowo i kompletnie nierealnie, klasyka durnowatych snów.
Jestem dorosłym, jakże przystojnym mężczyzną
, o czarnych krótkich włosach i mocno zaznaczonych rysach twarzy. Wiek szacuje na ok. 40, może nieco mniej. Jest ciemna letnia noc, znajduję się w moim mieście, tuż przy skateparku próbując siłą… ekhem… dobrać się do ślicznej kobiety w białej wieczorowej sukni, nie ładnie
. Miotam się z nią do momentu gdy nagle instynktownie coś mnie płoszy. Bez namysłu więc chwytam kobietę pod pachę i daje z nią nogę. Żeby nie zwracać na siebie niczyjej uwagi złapałem ją tak by wyglądało że leci jak superman, wyciągnęła nawet jedno ramię przed siebie by jak najlepiej naśladować bohatera
, a dla jeszcze lepszego efektu wydawałem z siebie świszczący dźwięk. Oczywiście wszyscy przechodnie dali się nabrać.
No i “lecieliśmy” tak sobie przez jakiś czas gdy nagle drogę zagrodziła nam policja. Nie dali się nabrać na ten motyw z supermanem, więc natychmiast złapałem kobietę w inny sposób i… użyłem jej jak karabinu xD. Nic to jednak nie dało, stróże prawa odważnie biegli w moją stronę, na dodatek kobieta (sennik kobieta) nie wiadomo jak upaprała sobie twarz (sennik twarz) w jakimś białym mazidle (jakby kasza z mlekiem). Rzuciłem ją więc na chodnik i uciekałem dalej sam.
Nagle znalazłem się w ślepym zaułku, w jednej sekundzie noc stała się jasnym dniem. Gliny zagrodziły mi drogę powrotną, a za cih szeregiem zebrał się tłum gapiów. Zostałem osaczony, nie wiedziałem co robić. Chyba już gorzej być nie mogło… niestety mogło. Z tłumu wystąpił jakiś.. czarno biały kot (sennik kot), i to nie byle jaki, bez problemu poruszał się na dwóch tylnych łapach!
Nie widząc innej możliwości, przystąpiłem do ataku. Patrząc cwanemu kocurowi w oczy, wysunąłem jedną stopę o krok do przodu, ugiąłem kolana, a dłonie rozwarłem na zewnątrz równocześnie stykając je ze sobą nadgarstkami. Kto myśli że oto nadszedł czas na kamehame mojego autorstwa, to się grubo myli… Zamiast kultowego „kaaaaaa meeeee haaaaa…..”, krzyknąłem w niebo głosy “Czysta Woda z Kiblaaaaaaaaaaaaa!!!” i w stronę mego zapchlonego przeciwnika, z moich dłoni, w zwolnionym tempie wystrzeliła czysta woda z kibla xD.
Spudłowałem.
Znów ucieczka była moją jedyną nadzieją. Wycofałem się i wielkim skokiem dostałem się na dach jakiegoś zaparkowanego tu białego samochodu. Wtem moja dłoń (sennik dłoń) zacisnęła się na prawdziwej broni palnej. Kotek był już przy wozie. Próbując ubiec jego zamiary skoczyłem bardzo wysoko pionowo w górę, strzelając z mojej nowej broni w pchlarza. Oczywiście spudłowałem.
Odbiłem się od czegoś w kierunku ściany i dalej już jak w Matriksie, biegłem po niej, kot był tuż za mną próbując tej samej sztuczki co ja. Zdjąłem po drodze ze ściany jakiś głośnik i cisnąłem nim za siebie, eeee…. spudłowałem
.
Następnie opadając już na ziemie poczułem że mam już dość. Pozwoliłem by jakieś dziecko (sennik dziecko) z tłumu rzuciło we mnie malutkim kamyczkiem. Oczywiście rzut okazał się celny. Udałem że mnie zabolało wydając z siebie krótkie “auć”. Teatralnie straciłem równowagę i zaliczyłem ładną glebę face to face. Złapano mnie i skuto, a sen dobiegł końca.
Skąd się biorą takie sny?!




hehehe!!
aż się popłakałam ze śmiechu!
skąd się biorą takie sny…?
hmm… to połączenie wybujałej wyobraźni z częstym oglądaniem telewizji! hehe
Motyw supermena po prostu… brak słów, hehe
no i Dragon Ball w innej wersji sprawił, że spadłam z krzesła!
A co do Dragon Ball, to moja ulubiona bajka.
Z przeszłości oczywiście;p
hehe, dobre!
Heh, cieszę się że się podoba
Jak to mówią, pozytywnie zakręcony