21.12.08

Czarownica

Emaleth_

Dziwi mnie (i wszystkich, którym opowiadam moje sny), że tak dokładnie wszystko pamiętam. dlatego też moje sny mają dość długą treść ;P pamiętam wszystko co działo się po kolei, każdą najdrobniejszą rzecz, każdy kolor…to jest niesamowite, choć czasem przerażające.

do dziś pamiętam sen, który nigdy więcej się nie powtórzył, ale miał nieprzyjemne skutki…miałam wtedy ok. 11 lat…

noc. na niebie blady księżyc. idę wąską drogą wraz z młodszą siostrą. dookoła pustka, tylko skały. słychać pohukiwanie sowy i trzepot skrzydeł. szukamy schronienia. nagle dochodzimy do wielkiego zamczyska. kamienna budowla, ogromne metalowe drzwi (sennik drzwi), wysokie wieże…w środku jest ciemno. wchodzimy. od samego początku nie widać pomieszczeń, tylko labirynt (sennik labirynt) korytarzy. idziemy raz wchodząc po schodach raz z nich schodząc, jednak nigdy nie w tym samym korytarzu. nagle echo niesie straszliwy skrzeczący śmiech czarownicy. stanęłyśmy nie wiedząc skąd dochodzi. wtedy z jednego korytarza wylatuje czarownica. chce nas złapać. z krzykiem uciekamy. trzymam siostrę za rękę, żeby się nie zgubiła. mimo, że co chwila ją gubiłyśmy ona znów nas znajdywała i goniła. nie wiedziałyśmy gdzie się ukryć. biegłyśmy ile sił w nogach. moja siostra ze strachu zaniemówiła. nawet nie krzyczała. widziałam tylko jej wielkie  z przerażenia oczy.ciągnęłam ją za sobą nie dając chwili wytchnienia. powtarzałam ciągle „musimy stąd wyjść! musimy uciec z zamku!”. ona tylko potakiwała. biegłyśmy korytarzami. nie było już za nami czarownicy, ale ciągle słyszałyśmy jej śmiech. czułam jej oddech na moim karku. błądziłyśmy przez labirynt przejść nie mogąc znaleźć wyjścia. nagle usłyszałam głos mojej mamy „Marta obudź się”. próbowałam się obudzić, ale nie mogłam. poczułam rękę mamy na ramieniu i znów jej głos „Marta nie wygłupiaj się i wstawaj”. ale je nie mogłam. jakbym zapadła w śpiączkę i tkwiła w koszmarze. usłyszałam wtedy moje siostry, śmiały się mówiąc „wygłupia się. ona wcale nie śpi”. ale ja spałam. mimo tego, że je słyszałam nie mogłam się obudzić.  ciągle biegłam korytarzami. nigdzie nie było wyjścia. mówiłam do siostry „już niedługo. już za chwile znajdziemy drzwi i uciekniemy. będziemy bezpieczne”. serce waliło mi coraz mocniej. bałam się, że czarownica nas złapie. odwróciłam się. czułam, że nie obudzę się póki nie opuszczę zamku. jakby mnie coś tam trzymało.  nagle zza zakrętu wyleciała ona. przestraszyłam się jeszcze bardziej. zaczęłam szybciej biec. ciągle słyszałam mamę. w jej głosie słyszałam złość mieszającą się ze strachem, że nie może mnie dobudzić. czarownica już prawie złapała mnie za ramię, gdy nagle dobiegłam do drzwi. szybko je otworzyłam i wybiegłam z siostrą na zewnątrz. czarownica nagle zniknęła, jakby nie mogła przekroczyć progu zamku. znów widziałam puste, kamieniste podwórko i wysoko świecący księżyc. to był ułamek sekundy. w chwili, gdy wybiegłam na zewnątrz obudziłam się gwałtownie się podnosząc i zachłysając powietrzem. zobaczyłam moje śmiejące się siostry i lekko zmieszaną mamę. byłam przerażona i ciężko dyszałam. uspokoiłam się widząc swój pokój dookoła…aż bałam się myśleć, co by się stało, gdyby czarownica nas złapała… może nigdy bym się nie obudziła?…


2 votes, average: 5,00 out of 52 votes, average: 5,00 out of 52 votes, average: 5,00 out of 52 votes, average: 5,00 out of 52 votes, average: 5,00 out of 5 (2 głosów, średnio: 5,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS