20.12.08
Co za sen….
Śniło mi się że szłam ulicą do parku wchodzilo sie przez niego furtk… obok furtki stała ławka usiadłam na niej na chwilke obok jakiś chłopak (sennik chłopak) bił drugiego pomogłam mu i poszłam do parku a park wygladal jak zaczarowany ogród bylo pelno kwiatow przez srodek plynela rzeczka a nad nia stal maly mostek i ja siedzialam na mostku.. po drgiej stronie rzeki siedzialo dwóch facetów czulam że coś jest nie tak patrzyli na mnie a ja wiedzialam ze chca zrobic mi cos zlego wstalam i zaczelam isc w strone wyjscia ale pobiegli za mna i zaczymali mnie… wiedzialm ze chca mnie zgwałcić i wtedy pojawił się on ten chłopak z przed parku i uratował mnie tamci uciekli a on mnie pocieszal i tak patrzyl mi w oczy poczulam sie przy nim taka bezpieczna. i sie obudzilam… hmm najdziwniejsze to ze nei znam tego chlopaka nie przypominal mi nikogo… chociaz jak pomysle to w oczach mial takie cieplo jak moj chłopak
ale to nie byl on



(2 głosów, średnio: 4,00 na 5)

czasami sny lepsze od życia nie ?