02.12.08

Chory szpital

sylwia_luna

Znajdowałam się w pokoju szpitalnym. Leżałam na wysłanym białą, czystą pościelą łóżku.  Metalowym, prostym, bez żadnych ozdób. Byłam podłączona pod różne przyrządy kontrolujące mój stan, jak i pod szereg kroplówek. W sali panował półmrok. Spostrzegłam, ze nie byłam sama. Tuz obok mego łóżka stał nieznajomy mężczyzna. Nieznajomy brunet, w czarnej skórzanej kurtce. Trzymał w ręku strzykawkę, wypełnioną i gotową do użycia. Uświadomiłam sobie, że obcy mężczyzna, pragnie mojej śmierci. Gdy tylko zerwałam z siebie kable, pobiegłam czym prędzej w stronę drzwi (sennik drzwi). Nie patrzyłam za siebie, lecz słyszałam echo przyspieszonych kroków za sobą. Gonił mnie, a ja uciekałam pustym, mocno oświetlonym, szpitalnym korytarzem. Wbiegłam w ciemny zaułek, który okazał się toaletą. Małą i ciasną. A pod ścianą stały dwie duże skrzynie, wypełnione po brzegi czysta wodą. Z ciekawości zbliżyłam się w ich kierunku i ogarnęło mnie przerażenie, gdy ujrzałam pływające w nich szczątki martwych, małych dzieci (sennik dzieci).

Ogarnęła mnie wtedy dziwna myśl, że za wszelką cenę muszę odnaleźć lekarza. Chciałam, aby mnie zbadał. Więc wędrowałam dalej pustymi korytarzami. Czułam się dziwnie spokojna.

W końcu moim oczom ukazała się wysoka, duża hala. A przez jej środek przebiegała bardzo długa kolejka zbudowana z samych dzieci, przeważnie chłopców, szczupłych, półnagich.  Wówczas zauważyłam, że i ja jestem półnaga, mając na sobie tylko dolną część bielizny. Nie czułam się jednak skrępowana tym faktem.

Dzieci  zachowywały sie w sposób nienaturalny. Z powagą, bez uśmiechu, bez emocji podchodziły kolejno do jednego z badających ich lekarzy. Podchodziły i po powierzchownym zbadaniu stetoskopem, ponownie cofały się na koniec kolejki. Nikt nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi. Pokierowałam więc swe kroki w stronę drugiego pomieszczenia, którego wejście znajdowało się po drugiej, przeciwległej stronie sali. Tam odnalazłam lekarza głównego. Doktór w skupieniu, bez żadnych pytań, bez żadnej rozmowy, podszedł do mnie i zaczął badać rytm mojego serca, które dziwnie zaczęło bić w bardzo przyspieszonym tempie. Pytając o jakiekolwiek wyjaśnienie mojego stanu, ujrzałam jego przerażony wzrok w moją stronę i się obudziłam…


1 vote, average: 4,00 out of 51 vote, average: 4,00 out of 51 vote, average: 4,00 out of 51 vote, average: 4,00 out of 51 vote, average: 4,00 out of 5 (1 głosów, średnio: 4,00 na 5)
You need to be a registered member to rate this post.
Loading ... Loading ...

Komentarze:

  1. Emaleth_ (26 kwietnia, 2009 o 21:30 pm )

    dziwne…i takie podejrzane…

Napisz komentarz:

Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.


RSS